Zagubieni w Rzymie

Wyspa Tyberyjska

it002Dzisiejszy dzień spędzimy na zwiedzaniu pięknego, romantycznego i tajemniczego miejsca na mapie Rzymu. Miejsca, które nie leży ni na prawym, ni na lewym brzegu rzeki Tyber. Leży dokładnie pośrodku. Zapraszam na Wyspę Tyberyjską.

Na początek standardowo garść informacji historycznych. Isola Tiberina, bo tak ją nazywają Włosi, to jedna z dwóch wysp na Tybrze, jedyna leżąca w centrum miasta. Drugą wyspą jest Isola Sacra, którą też kiedyś odwiedzimy. Według legendy wyspa uformowała się w 509 r. p.n.e., kiedy to obalono króla Tarkwiniusza Pysznego. Podobno lud rzymski wrzucił tyrana w tym miejscu do rzeki i wtedy do jego ciała zaczął przyklejać się muł niesiony z prądem. Mułu było coraz więcej i więcej, aż powstała wyspa. Jej historia jest jednak dłuższa. Jeszcze zanim powstał Rzym, wyspę tę wykorzystywały grupy solników podążających od morza w góry, aby sprzedawać swój towar. Na wyspie zatrzymywali się na nocleg. W 293 r. p.n.e. rozpoczęto budowę świątyni Asklepiosa, boga sztuki lekarskiej. Ponoć w tym właśnie czasie w Rzymie wybuchła straszliwa zaraza, ludzie padali jak muchy, ulice zasłane były rozkładającymi się ciałami, na których żerowały sępy. Zwrócono się wtedy o poradę do słynnych ksiąg przepowiedni zwanych Księgami Sybillińskimi. Wyczytano, iż zaraza ustąpi, jeśli do Rzymu przybędzie bóg sztuki lekarskiej. Wysłano niezwłocznie posłów do sanktuarium boga Asklepiosa, które mieściło się w Epidauros, aby sprowadzili do Wiecznego Miasta świętego węża. Jednak tuż pod Rzymem, na Polach Marsowych, wąż wyślizgnął się i umknął do rzeki. Posłowie widzieli ponoć jak wynurzył się z wód Tybru i wślizgnął w sitowie na Wyspie Tyberyjskiej. Odczytano to jako wolę boga – to tam Asklepios chce mieć swą świątynię. I tam rozpoczęto budowę, która ukończona została w roku 289 p.n.e. Zaczęto nazywać ją świątynią Eskulapa. W I w. p.n.e. wyspę połączono mostami oraz uregulowano obkładając blokami z trawertynu, tworząc niejako formę okrętu. Na środku umieszczono obelisk. W średniowieczu powstał tu kościół, w XVI wieku szpital. Obiekty te istnieją po dziś dzień. Wyspa ma 270 metrów długości i 67 szerokości oraz powierzchnię około 1,8 hektara.

Spacer zaczynamy w miejscu, które odwiedziliśmy już podczas jednego z poprzednich spacerów – przy kościele Św. Mikołaja w Więzieniu. Wzdłuż lewej elewacji świątyni biegnie króciutka uliczka – via del Foro Olitorio, która łączy się z jedną z głównych dróg biegnących wzdłuż rzeki. Skręcamy zatem w prawo w Lungotevere dei Pierleoni, po lewej stronie widzimy już zabudowania wyspy. Za chwilę oczom naszym ukażę się most na nią prowadzący. To Ponte Fabricio – najstarszy zachowany w oryginale most rzymski.

Ponte Fabricio

Ponte Fabricio

Oczywiście istnieją starsze, np. Ponte Milvio ale przechodziły one znaczne renowacje, które ingerowały w ich strukturę. Ponte Fabrizio stoi, jak stał, 2100 lat! Zbudowano go dokładnie w roku 62 p.n.e., dokonał tego budowniczy i urzędnik odpowiedzialny za opiekę nad rzymskimi drogami – Lucio Fabricio. Do dziś zachowała się z boku mostu inskrypcja upamiętniająca tego pana, która głosi: „Lucjusz Fabrycjusz, syn Kasjusza, kurator dróg, podjął się budowy tego mostu”. Legenda głosi, że Senat nie chciał zapłacić za budowę mostu, dopóki nie zostanie sprawdzona jego wytrzymałość. Wtedy to Fabricio stanął w łodzi pod przęsłem mostu i nakazał przechodzić po moście ludziom i przejeżdżać po nim wozami, pokazując jak pewny jest wytrzymałości tej konstrukcji.

Ponte Fabricio nocą

Ponte Fabricio nocą

To zachowany w doskonałym stanie dwuprzęsłowy most z cegły i trawertynu o długości 57 metrów i szerokości 5,60 m. Odrestaurowany został po niewielkich zniszczeniach jakich doznał w wyniku powodzi w roku 23 p.n.e. Restaurowany był później jeszcze kilkukrotnie, zawsze jednak odbywało się to bez większych ingerencji w oryginalną strukturę. Most ten znany jest jeszcze pod innymi nazwami: Most Żydowski (gdyż prowadził z getta), Most Samobójców (gdyż w średniowieczu skakało z niego wielu desperatów) oraz Most Czterech Głów. Nazwa ta bierze się od stojących na murach mostu dwóch kamiennych słupów, na szczytach których wyrzeźbiono po 4 głowy.

Jeden z dwóch kamiennych słupów Janusa

Jeden z dwóch kamiennych słupów Janusa

I z tym wiąże się pewna legenda. Podobno, gdy papieżem wybrano kardynała Felice Peretti di Montalti, który przyjął imię Sykstusa V, nawiązując do tej cyfry zobowiązał się, że w ciągu 5 lat zbuduje 5 dróg, 5 mostów oraz 5 fontann. Kiedy nadszedł piąty rok pontyfikatu zlecił czterem znakomitym architektom rzymskim przebudowę Mostu Fabrycjusza. Zgodnie z powiedzeniem „gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść” architekci przez cały czas spierali się ze sobą, kłócili, a nawet dawali sobie po pyskach. W końcu jednak most odnowili. Papież pogratulował im wykonanej pracy a następnie za niechrześcijańskie zachowanie nakazał ich skrócić o głowy. Ponoć ścięto ich właśnie na tym moście i aby upamiętnić to wydarzenie, umieszczono tu słupy z ich wizerunkami. To tylko zabawna anegdotka. W rzeczywistości takie wielogłowe słupy były często umieszczane na mostach antycznego Rzymu z racji tego, że były symbolem Janusa, rzymskiego boga bram, przejść i mostów.

Wejdźmy na Wyspę Tyberyjską. Po lewej stronie widzimy dołączoną niejako do mostu średniowieczną wieżę obronną – Torre Caetani.

Torre Caetani

Torre Caetani

To jedyna pozostałość po średniowiecznej twierdzy rodu, z którego wywodził się papież Bonifacy VIII. Wieża wzmiankowana jest w dokumentach z XII wieku jako Torre Pierleoni, rodu, który zbudował na wyspie imponującą fortecę, którą w XIII wieku przejęli właśnie Caetani. W 1638 cały kompleks oddano w ręce Ojców Mniejszych Obserwantów. Od 1876 r. wieża jest w rękach władz miasta. Mieści się tu między innymi Uniwersytet Hebrajski.

Całą prawą część wyspy zajmuje wielki kompleks szpitalny. To Szpital Fatebenefratelli prowadzony przez Zakon Bonifratrów.

Szpital Fatebenefratelli

Szpital Fatebenefratelli

Od  włoskiej nazwy bierze się ich motto: „Czyńcie dobro, bracia!”. Częścią szpitala ufundowanego przez św. Jana Bożego i zbudowanego w latach 1582 – 1584 jest niezwykle tajemniczy kościółek S. Giovanni Calibita, wzmiankowany już w bulli papieża Benedykta VIII w 1018 r.

Kościółek S. Giovanni Calibita

Kościółek S. Giovanni Calibita

Dzisiejsza świątynia jest jednak młodsza, zbudowana w XVI wieku. Stoi na ruinach dawnej świątyni Jupitera (Jowisza), opiekuna nieba i boga gromów, najważniejszego w rzymskiej mitologii. Fasadę kościoła w 1640 r. wykonał Luigi Barattoni a w 1711 roku przebudował Romano Carapecchia. Kampanila jest natomiast dziełem Cesare Bazzani z 1934 r. Wnętrze jest jednonawowe, całkowicie przebudowane w latach 1736 – 1742, udekorowane przez Corrado Giaquinto. W środku przechowuje się XIII -wieczny obraz „Matka Boska od Lampy”, którego nazwa wiąże się z legendarnym wydarzeniem. Podobno podczas powodzi w 1557 r. nurt rzeki porwał obraz wraz ze świecącą się przed nim lampką wotywną. Kiedy obraz odnaleziono w odmętach Tybru, lampka wciąż się paliła.

Co zatem takiego tajemniczego jest w tym kościele? Przyjdźcie tu 2 listopada, w Zaduszki, wtedy się przekonacie 🙂 Tego dnia zbiera się tutaj Bractwo Czerwonych Kapturów (Sacconi Rossi). Bractwo powstało w XVII wieku, nazywali się wtedy Bractwem Wielbicieli Chrystusa z Kalwarii i Matki Boskiej Bolesnej. Ich zadaniem było wyławianie topielców z rzeki i chowanie ich w krypcie kościoła. Nie wkładano ich jednak do trumien. Ich kości układano na ścianach i podłodze, podobnie jak w krypcie Kapucynów na via Veneto. Można to oglądać jedynie 2 listopada.

Krypta z kośćmi topielców

Krypta z kośćmi topielców

W 1836 r. zakazano tej tradycji ze względów sanitarnych. Bractwo przestało istnieć. Po roku 1990 odrodziło się jednak i do dziś podtrzymuje tradycję. W Zaduszki, po mszy, po zmroku, z kościoła wychodzą postacie w czerwonych płaszczach, z głowami schowanymi pod czerwonymi kapturami i trzymając w rękach zapalone pochodnie, w mrocznej procesji podążają nad Tyber, aby wrzucić do rzeki wieniec upamiętniający wszystkich topielców. Potem wracają do krypty pod kościół, gdzie modlą się za zmarłych. Niezwykłe przeżycie, gorąco polecam 🙂

Po lewej stronie wyspy zauważamy mały placyk, na środku którego stoi pomnik w formie wieżyczki bądź iglicy nakrytej krzyżem, zdobionej po bokach figurami przedstawiającymi: „Św. Bartłomieja”, „Św. Franciszka z Asyżu”, „Św. Paulina z Noli” oraz “Św. Jana Bożego”.

Iglica św. Bartłomieja

Iglica św. Bartłomieja

To dzieło wykonane w 1869 r. przez Ignazio Jacometti. Plac zamyka jeden z kościołów tytularnych Rzymu – bazylika S. Bartolomeo all’Isola.

Bazylika S. Bartolomeo all'Isola

Bazylika S. Bartolomeo all’Isola

Dokładnie nie wiadomo, kiedy kościół powstał, ponieważ jednak jego fundatorem był Otton III, uznaje się, że zbudowano go pomiędzy jego wizytami w Wiecznym Mieście a zatem pomiędzy rokiem 998 a 1001. Choć niektórzy badacze wzmiankują nawet o roku 900 i fundacji innego człowieka. Kościół zbudowano na ruinach dawnej pogańskiej świątyni Eskulapa (Asklepiosa). Początkowo nadano mu wezwanie dawnego biskupa Pragi zamordowanego podczas misji chrystianizacyjnej w Prusach w 997 r. – św. Wojciecha. Ciało tegoż świętego wykupił później Bolesław Chrobry, płacąc tyle złota, ile ono ważyło. Św. Wojciecha pochowano w Gnieźnie. To do jego grobu pielgrzymował w roku 1000 Otton III, przybywając do Polski na słynny I Zjazd Gnieźnieński. To wtedy również brat św. Wojciecha – Radzim Gaudenty – został biskupem gnieźnieńskim. Zbaczając nieznacznie z tematu trzeba tu wspomnieć o pewnej bardzo ważnej sprawie, o której niestety większość Polaków nie ma pojęcia. Otóż zjazd ten, zwany czasami Synodem Gnieźnieńskim, był próbą stworzenia na ziemiach słowiańskich cesarstwa Sclavinii, którego władcą – cesarzem – miał zostać Bolesław Chrobry!! Podczas spotkania Otton III nałożył na głowę Bolesława diadem cesarski! Był to symbol koronacji! Bolesław otrzymał też od niego kopię Włóczni św. Maurycego – kolejny symbol władzy cesarskiej. Niestety sprawy nie zrealizowano do końca, gdyż Otton III zmarł w 1002 r. w miejscowości Faleria pod Rzymem. Ponoć zmarł od ugryzienia komara (malaria). Prawdopodobnie jednak został otruty przez swego następcę – Henryka II Świętego (o zgrozo!). I tak Cesarstwo Rzymskie Narodu Polskiego nigdy nie powstało 🙂 Warto też wiedzieć, iż Zjazdy Gnieźnieńskie odbywają się po dziś dzień! Ostatni – X Zjazd Gnieźnieński – miał miejsce w dniach 11 – 13 marca 2016 r. W roku 1000 Otton III odebrał od Chrobrego relikwiarz z ramieniem św. Wojciecha, który złożył właśnie w tym kościele, fragmencik spoczywa tu po dziś dzień. Pozostałe części ciała świętego zostały wykradzione z Gniezna w 1038 r. przez księcia Brzetysława i dziś przechowywane są w katedrze św. Wita w Pradze. Szczątki tego świętego przechowuje się również w Akwizgranie, Gnieźnie i w Tumie. W 1018 r. przeniesiono tu relikwie jednego z apostołów, św. Bartłomieja, zmieniając jednocześnie wezwanie kościoła. Podobno prochy świętego przeniesiono w brązowej misie, którą do dziś możemy oglądać.

Taca, na której ponoć przenoszono prochy apostoła św. Bartłomieja

Misa, w której ponoć przenoszono prochy apostoła św. Bartłomieja

Chociaż prawda jest taka, że nie jest to prawda 🙂 Przeniesione bowiem szczątki nie należały do św. Bartłomieja (spoczywają one w Benevento) tylko do biskupa Nola – św. Paulina 🙂 W 1113 r. bazylika św. Bartłomieja została odrestaurowana na zlecenie papieża Paschalisa II. Zniszczona w 1557 r. odbudowana została w latach 1583 – 1585, być może wg proj. Martino Longhi Starszego. Kolejne renowacje przeprowadzono w wiekach XVII, XVIII, XIX i XX. Projekt fasady przypisuje się Orazio Torriani lub Martino Longhi Młodszemu. Wnętrze jest trójnawowe, dzielone przez kolumny pochodzące prawdopodobnie z antycznej świątyni Eskulapa.

Prezbiterium zamknięte jest półkolistą absydą, nawa główna przecięta transeptem, na każdym z boków mieszczą się trzy kaplice.

Wnętrze bazyliki św. Bartłomieja Apostoła na Wyspie

Wnętrze bazyliki św. Bartłomieja Apostoła na Wyspie

Na  posadzce łatwo jest zauważyć trzy fragmenty stanowiące oryginalną XII – wieczną podłogę.

Ołtarz główny

Ołtarz główny

Częścią ołtarza jest sarkofag z czerwonego porfiru, w którym znajdować się mają rzekome relikwie apostoła św. Bartłomieja.

Sarkofag, w którym ponoć znajdują się prochy św. Bartłomieja

Sarkofag, w którym ponoć znajdują się prochy św. Bartłomieja

Przed ołtarzem głównym na schodku widzimy stojącą marmurową cembrowinę studzienki (tzw. puteal) ponoć z 1000 roku, choć niektórzy naukowcy twierdzą, że wykonał ją w XII wieku Pietro Vassalletto.

Cembrowina studzienki, ponoć z 1000 r.

Cembrowina studzienki, ponoć z 1000 r.

Pod nią, pod schodami znajduje się prawdziwa studnia. Cembrowina ma kształt walca, zdobionego płaskorzeźbionymi postaciami przedstawiającymi Chrystusa, cesarza Ottona III, św. Bartłomieja i podobno św. Wojciecha. Gdyby to okazało się prawdą byłoby to najstarsze przedstawienie św. Wojciecha na świecie. Niektórzy podejrzewają jednak, iż to postać św. Paulina z Noli. Od 2000 r. świątynię nazywa się Kościołem Nowych Męczenników. Każda z bocznych kaplic kościoła przechowuje relikwie związane z nowymi męczennikami. Nie będziemy ich wszystkich opisywać. Wspomnimy tylko o polskich męczennikach. Odnajdziemy tu relikwie związane z księdzem bł. Jerzym Popiełuszko, zamordowanym przez SB w 1984 r.

Kaplica z relikwiami księdza bł. Jerzego Popiełuszki

Kaplica z relikwiami księdza bł. Jerzego Popiełuszki

Ponadto relikwie bł. Karoliny Kózki – polskiej dziewicy – męczenniczki, zamordowanej w wieku 16 lat w 1914 r. przez rosyjskiego żołnierza, który próbował ją zgwałcić (zmarła w wyniku wykrwawienia się po przecięciu szablą tętnicy szyjnej);

Kaplica z relikwią bł. Karoliny Kózki

Kaplica z relikwią bł. Karoliny Kózki

bł. Stanisława Kostki Starowieyskiego – prawnuka siostry Aleksandra Fredry, szambelana papieskiego, kapitana rezerwy artylerii Wojska Polskiego, zamęczonego w obozie koncentracyjnym w Dachau w 1941 r.; księży Wincentego Matuszewskiego i Józefa Kurzawy – zamordowanych w 1940 r. przez Niemców oraz biskupa Michała Kozala – zamordowany zastrzykiem z fenolu w obozie w Dachau w 1943 r. a także św. Maksymiliana Marii Kolbe, który będąc w obozie w Auschwitz, dobrowolnie wybrał śmierć głodową wstawiając się za innym skazanym – 14 sierpnia 1941 r. dobito go zastrzykiem z fenolu.

Kaplica z relikwiami błogosławionych Polaków, w tym Maksymiliana Kolbe

Kaplica z relikwiami błogosławionych Polaków, w tym Maksymiliana Kolbe

Wspomnijmy jeszcze o kaplicy św. Wojciecha mieszczącej się po lewej stronie prezbiterium. W malutkim ołtarzyku widzimy ponoć oryginalny relikwiarz, w którym Bolesław Chrobry umieścił ramię św. Wojciecha i podarował Ottonowi III. Dziś w środku jest tylko malutki fragment tegoż ramienia, większa część bowiem wróciła do Polski w 1928 r. Na ołtarzu ponadto zauważymy obraz podarowany Janowi Pawłowi II przez mieszkańców Gniezna.

Z drugiej strony wyspę z Zatybrzem łączy kolejny antyczny most – Ponte Cestio. Z prawej strony mostu widać schodki prowadzące w dół. Warto tam zejść i pospacerować po dolnej części wyspy. Spróbujmy odnaleźć tam pozostałości posągu Eskulapa ze starożytnej świątyni tego bóstwa.

Z dolnej części wyspy bardzo dobrze widać fragment najstarszego kamiennego mostu rzymskiego. To Ponte Emilio (Pons Aemilius).

Ruiny mostu Ponte Emilio zwanego także Ponte Rotto

Ruiny mostu Ponte Emilio zwanego także Ponte Rotto

Ufundowali go dwaj cenzorzy, o których już wspominaliśmy podczas spaceru po Forum Romanum: Marco Emilio Lepido i Marco Fulvio Nobiliore w 179 r. p.n.e. Jednak są historycy, którzy upierają się, że most jest jeszcze starszy, powstał w 241 r. p.n.e. a ufundował go Manilio Emilio Lepido. Most w pełni ukończono w roku 142 p.n.e. W 12 r. p.n.e. na zlecenie Oktawiana Augusta, most został odnowiony. Most wielokrotnie zawalał się podczas powodzi i wielokrotnie go odbudowywano. Wielka powódź w 1598 r. ponownie doprowadziła do zniszczenia konstrukcji, która została porzucona. Od tego momentu zaczęto go nazywać Ponte Rotto, czyli Zerwany Most. Ostało się tylko jedno z trzech oryginalnych przęseł mostu. Patrzymy na obiekt mający 2200 lat!

Wracamy na górę, aby przejść na drugą stronę rzeki po moście Ponte Cestio.

Ponte Cestio

Ponte Cestio

Powstał w latach 46 – 44 p.n.e. na zlecenie pretora Gajusza Cestiusza, tak, tego od piramidy 🙂 (choć znów znajdą się tacy, którzy twierdzą, że budowę mostu zlecił Lucjusz Cestiusz). W 370 r. most przeszedł wielką przebudowę. Druga przebudowa miała miejsce w latach 1191 – 1193. Kolejne wieki przyniosły również prace renowacyjne: XV w., XVII w., XIX w. Kiedy postanowiono o regulacji rzeki i zaczęto budować wały przeciwpowodziowe, w 1888 r. wyburzono część antycznego mostu i w 1892 r. zrekonstruowano go. Dlatego dziś jedyną oryginalną antyczną częścią jest środkowe przęsło konstrukcji. Jak widzimy most jest trójprzęsłowy, ma długość 80,4 m i szerokość 8 metrów.

Tutaj kończy się spacer po Wyspie Tyberyjskiej. Po drugiej stronie Mostu Cestiusza znajduje się region Rzymu zwany Trastevere, czyli Zatybrze. Odbędziemy po nim kilka spacerów ze względu na jego rozległość. Pierwszy ze spacerów po tej pięknej części Wiecznego Miasta już niedługo. Poznamy wtedy tzw. Stare Zatybrze.

 

 

Bibliografia:

  • Mariano Armellini, Le chiese di Roma dal secolo IV al. XIX, Roma 1891;
  • Claudio Rendina, Le chiese di Roma, Roma 2000;
  • Alberto Manodori, I rioni e i quartieri di Roma, Roma 2000;
  • Romolo A. Staccioli, Guida Insolita ai Luoghi, ai Monumenti e alle Curiosità di Roma, Roma 2000;
  • Willy Pocino, Le Curiosità di Roma, Roma 2004;
  • Carmelo Calci, Roma Archeologica, Roma 2005;
  • Giovanni Battista Piranesi, Le antichità Romane, Roma 1784;
  • Andrea Riccardi, Il secolo del martirio. I cristiani nel Novecento, Roma 2000.

10 odpowiedzi do artykułu “Wyspa Tyberyjska

  1. Magda O.

    Czekam na Zatybrze – to jedyne ominięte póki co przeze mnie miejsce w Rzymie, więc mam po co wracać ( zresztą, wracać będę nawet, jak już zobaczę wszystko 😉 )

    1. zagubieniwrzymie Autor

      Haha żeby zobaczyć wszystko to trzeba z 30 lat 🙂 Żeby zobaczyć wszystko jedynie w Muzeach Watykańskich potrzebne jest ponad 8 lat zwiedzania 😀
      Wszystko co do tej pory opisałem to jedynie jedna dzielnica. Jeszcze około 6-7 spacerów to wciąż będzie ta pierwsza dzielnica. Oprócz tego jest jeszcze 34 quartieri czyli 34 dzielnice tej samej wielkości. Więc według mnie, Rzymu nie da się poznać nawet w ciągu 30 lat 🙂

      1. Magda

        I bardzo dobrze, będę sobie poznawać Rzym powoli, choćby to miało potrwać kilkadziesiąt lat 🙂
        Co do Muzeów Watykańskich, to – pomino że byliśmy w miejscach, gdzie większość turystów nie docierała ( większość parła prosto do Kaplicy Sykstyńskiej robiąc po drodze selfie i jestem pewna, że nawet nie wiedzieli, na co patrzą…) – i tak mam spory niedosyt więc na pewno trzeba będzie wrócić.

  2. Ania

    Dawid, nie nadążam z czytaniem. Super! Nie wiem co bierzesz, żeby tak szybko dodawać spacery, ale ja też to chcę! Dziś przyjęłam dodatkowych (!) 20 pacjentów i taki dodatkowy napęd byłby jak znalazł. A na serio: naprawdę szybko pracujesz. Czekam na Twoje Zatybrze. Ciekawa jestem jak je opiszesz i jakie emocje w tym będą. Czy lubisz ten rejon. A na razie wyspa i Castro Pretorio.

  3. Ania

    Zastanawiają mnie te relikwie. Np. ta Maksymiliana Kolbe. Przecież jego ciała nie ma. Jest w Rzymie chyba jeszcze jeden kościół pełen relikwii w bocznych ołtarzach. Stoi przy ulicy antykwariuszy, na placyku. Zaraz po wejściu w prawej kaplicy jest wielka rzeźba Chrystusa dźwigającego krzyż i pomagającemu mu Ojca Pio. Spacer po wyspie uroczy. To bardzo przyjemne miejsce. No może z wyjątkiem 2 listopada. O tym nie miałam pojęcia. Muszę kiedyś to zobaczyć. Dziękuję za spacer i pozdrawiam.

    1. zagubieniwrzymie Autor

      Relikwie to nie tylko fragmenty ciał. Czasem są to przedmioty związane ze zmarłym, np monstrancje. W przypadku księdza Popiełuszki, na przykład, relikwią jest jeden z kamieni, przy pomocy których go utopiono.

  4. Ania

    Zadziwiające że nikt z przechodniów nie zwraca uwagi na hermy z mostu Fabrycjuszy. Ja zwariowana na punkcie statożytności rzymskiej głaskałam je i robiłam sobie zdjęcia z głowami Janusa a przechodnie co najwyżej byli zdziwieni. Śliczne są te słupy. Wspaniale widać na nich upływ czasu.

  5. Grażyna

    W tym roku w końcu kwietnia zwiedzałam Zatybrze wraz z moimi dorosłymi córkami. Przeszłyśmy przez most Principe Amadeo potem uliczką Sant Onorfio po stromych schodach do Koscioła Sw. Onufrego(wspaniałe freski) ,po zwiedzeniu podjechałyśmy przystanek autobusem do piazza Garibaldi po drodze wiele pomników wspaniałe widoki , a następnie pieszo w dół do fontanny Acqua Paola,potem tajemniczymi schodami koscioła San Pietro in Montorio wyszłyśmy na via Garibaldi po drodze Santa Maria Sette Dolori do Pałacu Królowej Krystyny (Corsini) , po drodze oglądając Porta Septimiana .oraz podobno dom Fornariny do Koscioła Santa Maria della Scala i zabytkowej apteki , przez plac San Egidio do Santa Maria Trastawere , gdzie kontemplując piękna fasadę piłyśmy kawę następnie via Rippa do Koscioła San Francesco a Rippa, Santa Maria del Orto oraz Santa Cecylia pomnik Bellego, dom Dantego i przez most Cestio wyspa Tyberina, most Fabrizio i przez dzielnice Żydowską do hotelu na Corso Vittorio Emanuele II . Polecam tę trasę sama opracowałam ślecząc przy mapach w necie, trasę opisałam bardzo ogólnie , trzeba ją sobie przejrzeć dokładnie na mapach.Kościoły to nie tylko miejsca kultu i wiary, to wspaniałe muzea.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *