Zagubieni w Rzymie

Legendarne wzgórza Rzymu – Eskwilin cz.2 – W drodze do Jerozolimy

Print Friendly, PDF & Email

Eskwilin2spacer (2)Podczas dzisiejszego spaceru kontynuować będziemy zwiedzanie wzgórza Eskwilin. Tym razem odwiedzimy jego wschodnią część podążając do „Ziemi Świętej”. Do Jerozolimy, pomyślicie zdziwieni???? Na piechotę???? 🙂 Wszystko wyjaśni się pod koniec spaceru 🙂 Zaczynajmy!

Ruszamy z miejsca, w którym skończyliśmy naszą ostatnią trasę czyli sprzed bazyliki S. Maria Maggiore. Stojąc do niej tyłem, za kolumną widzimy dwie ulice: po prawej via Merulana, którą już zwiedzaliśmy, wybierzmy zatem tą po lewej czyli via Carlo Alberto. Tuż na jej początku, w miejscu gdzie łączy się ona z placem Piazza di S. Maria Maggiore widzimy kamienicę, w której mieści się Pontificio Istituto Orientale czyli Papieski Instytut Wschodni.

Papieski Instytut Wschodni

Papieski Instytut Wschodni

Założony został w 1917 r. przez papieża Benedykta XV, specjalizuje się w studiach z zakresu wschodniego chrześcijaństwa. Ma dwa wydziały: Orientalnych Studiów Kościelnych oraz Wschodniego Prawa Kanonicznego. Od 1922 r. nauką studentów zajmuje się Zakon Jezuitów. W budynku tym znajduje się jedna z najważniejszych na świecie bibliotek z materiałami dotyczącymi Orientu!

Do budynku przylega kościół Sant’Antonio Abate all’Esquilino, wezwania egipskiego pustelnika żyjącego ponad 100 lat (urodzony 251, zmarł 356), twórcy ascetycznego ruchu pustelniczego zwanego anachoretyzmem – świętego Antoniego Opata.

Kościół Sant'Antonio Abate all'Esquilino

Kościół Sant’Antonio Abate all’Esquilino

Powstał w 1308 roku w miejscu starszej świątyni z V wieku nazywanej Sant’Andrea Catabarbara. Przebudowany został dość znacznie w czasach papieża Sykstusa IV w 1481 roku, restaurowany potem w wieku XVIII. Ostatnie prace miały tu miejsce w 1932 roku, wtedy też powstała obecna fasada wg proj. Antonio Muñoz. Charakteryzuje się pięknym, oryginalnym, romańskim portalem, pobranym z dawnego, średniowiecznego szpitala, który przylegał do kościoła. Portal jest najprawdopodobniej jednym z ostatnich dzieł rodziny Vassalletto (około 1265 r.). Inskrypcja ponad nim upamiętnia fundację szpitala przez kardynała Pietro Capocci. Schody prowadzące do kościoła pochodzą z 1870 roku. Wcześniej, kiedy nie istniała tu ulica, przed kościołem rozpościerał się plac, na którym w dzień św. Antoniego – 17 stycznia – dokonywano święcenia zwierząt. Eleganckie wnętrze świątyni oparte na planie krzyża łacińskiego dzieli się na trzy nawy nakryte sklepieniem krzyżowym, posiada prezbiterium zamknięte absydą. Widzimy bizantyjski wystrój wnętrza ponieważ jest to narodowy kościół rosyjski rytu bizantyjsko – słowiańskiego. Na początku prawej nawy mieści się kaplica posiadająca dawniej wezwanie św. Teresy (dziś świętych Cyryla i Metodego), która powstała wg proj. Domenico Fontana około 1583 roku. Zdobiona jest XVII – wiecznymi freskami. Posiada ikonostas. Freski widoczne w tamburze, na którym opiera się kopuła kościoła stworzył Nicolò Circignani (około 1585 r.). Absyda ozdobiona została freskiem Giovanni Odazzi„Ukrzyżowanie”.
Na ścianie nawy lewej umieszczono fragmenty reliefów pochodzących z IX i X wieku ze starego kościoła Sant’Andrea Catabarbara, odnalezione tu podczas prac restauracyjnych w 1930 roku.

Do prawego boku przylega budynek Collegium Russicum – katolicki instytut zajmujący się kulturoznawstwem i duchowością Rosji.

Collegium Russicum

Collegium Russicum

Stanął w miejscu dawnego szpitala św. Andrzeja Apostoła, zbudowanego w 1259 r. i przeznaczonego dla pielgrzymów cierpiących na choroby skóry, w tym bardzo popularnej wtedy choroby zwanej półpaścem.
Obecny budynek powstał w 1929 roku na zlecenie papieża Piusa XI, który chciał stworzyć szkołę dla seminarzystów przybywających do Rzymu z bolszewickiej Rosji. Pieniądze na ten cel zostały uzyskane z darów jakie składali pielgrzymi z całego świata przybywający na uroczystość kanonizacji św. Teresy z Lisieux znanej bardziej jako św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, która odbyła się 4 lata wcześniej. Dziś edukacją studentów katolickich i prawosławnych z Rosji zajmują się tu Jezuici.

Gdybyśmy poszli dalej prosto tą ulicą, po prawej stronie pod numerem 45 zobaczylibyśmy mały fragmencik Murów Serwiańskich. Widzieliśmy jednak tych fragmentów już sporo podczas naszych wojaży i będziemy ich jeszcze trochę widzieć zatem skręćmy w lewo, w uliczkę biegnącą tuż przy budynku Collegium Russicum – via Carlo Cattaneo. Dojdziemy nią do większej, poprzecznej ulicy via Napoleone III.

Tylna elewacja Collegium Russicum

Tylna elewacja Collegium Russicum

Na rogu po lewej stronie zobaczymy tylną elewację Collegium Russicum, za nią budynek, w którym mieści się Papieski Instytut Archeologii Chrześcijańskiej.

Papieski Instytut Archeologii Chrześcijańskiej

Papieski Instytut Archeologii Chrześcijańskiej

My jednak udamy się dalej prosto dochodząc do placu Piazza Manfredo Fanti. Na środku placu wznosi się obiekt zwany Acquario Romano.

Acquario Romano

Acquario Romano

Nie, nie jest antyczny 🙂 Powstał z inicjatywy ichtiologa Petra Gargano. Zbudowano go w latach 1885 – 1887 wg proj. Ettore Bernich, wewnątrz mieściły się akwaria – 10 zbiorników wodnych z wodą słodką i słoną, w których pływały ryby przeróżnych gatunków. Mieścił się tu też ichtiologiczny instytut badawczy oraz duża biblioteka. Na zewnątrz zaś znajdował się wielki park z jeziorem służący mieszkańcom do wypoczynku nad wodą w centrum miasta. Przez najbliższe 10 lat budynek funkcjonował jako wielkie akwarium, odbywały się tu również wystawy, festiwale, spektakle teatralne, pokazy filmowe. W 1930 r. zamieniono go w magazyn rekwizytów pobliskiej opery, potem groziła mu rozbiórka. Na szczęście do tego nie doszło. W 1985 roku rozpoczęła się długa renowacja obiektu zakończona dopiero w 2002 roku. Wtedy też stał się siedzią Domu Architektury – organizacji zrzeszającej współczesnych rzymskich architektów.
Budynek stoi na planie centralnym, jest cylindryczną bryłą naznaczoną kolumnami i pilastrami. Poprzedza go portyk przypominający łuki triumfalne z dwiema niszami, w których stoją posągi. Dekorowany jest elementami związanymi z wodą.
Otacza go dziś niewielki park, w którym dostrzec możemy antyczne ruiny. To pozostałości jakiejś budowli z czasów Cesarstwa Rzymskiego, która zbudowana została z wykorzystaniem istniejących tu wówczas Murów Serwiańskich. Ten fragment muru nazywany Aggere Tulliano stanowił najbardziej ufortyfikowaną część Murów Serwiańskich gdyż chronił odcinek miasta najbardziej narażony na atak wroga.

Fragment Aggere Tulliano

Fragment Aggere Tulliano

Miał 1300 metrów długości (oczywiście długość całych Murów Serwiańskich była znacznie większa, opowiemy sobie o nich więcej podczas innego spaceru), otoczony był fosą szerokości 36 metrów i głębokości 17 metrów. Miał 10 metrów wysokości. Od wewnątrz opierał się dodatkowo na nasypie, który z kolei wspierany był przez tzw. murowane przeciwskarpy. Do dziś zachował się w tym miejscu jedynie 23 – metrowy fragment konstrukcji.
Wychodzimy z placu i udajemy się za budynkiem Akwarium dochodząc do skrzyżowania z via Filippo Turati, idziemy dalej prosto wchodząc w uliczkę via Rattazzi, która doprowadzi nas do poprzecznej via Giovanni Giolitti – nosi ona imię włoskiego polityka, pięciokrotnego premiera Włoch, żyjącego na przełomie XIX i XX wieku. Pójdziemy nią w prawo. Po drodze miniemy po prawej stronie niewielki plac Piazza Pepe, na którym oczom naszym ukaże się 6 antycznych arkad. To pozostałość akweduktu zbudowanego około roku 226, który zasilał wodą Trofei di Mario – budowlę, o której będziemy mówić podczas następnego spaceru.

Arkady jednego z akweduktów Rzymu

Arkady akweduktu Anio Vetus

Do placu przylega również budynek Teatro Jovinelli powstały w 1909 roku.

Teatro Jovinelli

Teatro Jovinelli

Odrobinkę dalej po lewej stronie stoi ukryty, prawie niewidoczny kościółek S. Bibiana.

Kościół S. Bibiana

Kościół S. Bibiana

Zupełnie nieznany turystom a szkoda bo jest to bardzo interesująca świątynia. Dlatego też zatrzymajmy się tu na chwilę. Tradycja rzecze, że pierwsza mała bazylika wczesnochrześcijańska powstała w tym miejscu już w 363 roku! Miała zostać zbudowana przez rzymską matronę Olimpinę Flaviana na ruinach domu, w którym męczeńską śmierć w czasach cesarza Juliana Apostaty (361 – 363) poniosła dziewica Bibiana wraz z matką Dafrozą i siostrą Demetrią.
Jednak według dokumentu Liber Pontificalis (choć historycy z przymrużeniem oka patrzą na ten dokument, gdyż nie jest on rzetelny) kościół miał powstać dopiero w 468 roku, za czasów papieża Symplicjusza i miał stanąć na szczątkach 11 266 męczenników. Pytanie konkursowe: kto potrafi wymienić ich imiona? 😀
Pod koniec VII wieku papież Leon II przeniósł tu z katakumb Generosa relikwie męczenników: Semplicjusza, Faustinio i Viatrice.
Kościół przeszedł w czasach papieża Honoriusza III w 1224 roku renowację. Na jego zlecenie wzniesiono obok klasztor żeński, który istniał to do XV wieku. Całość została zniszczona w XVII wieku na zlecenie papieża Urbana VIII, który nakazał gruntownie przebudować kościół z okazji Roku Jubileuszowego 1625 (jak głosi napis ponad wejściem). Pracami kierował GianLorenzo Bernini, odbywały się one w latach 1624 – 1626. Był to pierwszy projekt w życiu tego architekta! Dokonał on wtedy rekonstrukcji fasady, zbudował dwie kaplice w głębi naw bocznych oraz nowe prezbiterium.
Od 1953 roku świątynia ta jest kościołem parafialnym.
Fasada kościoła jest dwukondygnacyjna. Na dole widzimy trójłukowy portyk w porządku jońskim. Górny poziom dzielony jest wyraźnie na 3 części. Taki styl do czasów budowy S. Bibiana zarezerwowany był wyłącznie dla budowli świeckich!. Bernini wprowadził tu zatem coś niezwykłego – połączenie sacrum i profanum, fasada kościoła, zbudowana według wzorów barokowych pałaców! To unikalny przykład tego typu architektury! W portyku umieszczone są XIII – wieczne tablice (gotycka i łacińska) upamiętniająca istnienie przykościelnego cmentarza oraz klasztoru.

Portal główny z widocznymi po bokach tablicami pamiątkowymi

Portal główny z widocznymi po bokach tablicami pamiątkowymi

Do wnętrza wchodzimy przez późnomanierystyczny portal. Osiem antycznych kolumn z kapitelami korynckimi i kompozytowymi dzieli kościół na trzy nawy.

Nawa główna kościoła S. Bibiana

Nawa główna kościoła S. Bibiana

Jedna z nich (po lewej stronie od wejścia) z czerwonego marmuru ma być tą oryginalną przy której św. Bibiana cierpiała tortury będąc biczowaną linami ołowianymi.

Kolumna świętej Bibiany chroniona kratą Berniniego

Kolumna świętej Bibiany chroniona kratą Berniniego

Chroniona jest przez grill ze złoconego brązu wykonany według proj. Berniniego. Krata ta musiała zostać zamontowana, gdyż ludzie, wierząc że na kolumnie pozostały resztki krwi świętej, zeskrobywali jej fragmenty, wrzucali je do wody pobranej ze studni stojącej niegdyś przed kościołem, pili taką mieszankę i zdrowi biegli w ekstazie do domów głosząc cudowne właściwości takiego napoju. Do dziś widoczne są na kolumnie ślady po tym procederze. Z tyłu, na kontrfasadzie widzimy „Grajków Anielskich” autorstwa Agostino Ciampelli. Ściany nawy głównej, początkowo przetkane oknami zaślepionymi później przez Berniniego, zdobione są „Historiami z życia św. Bibiany” autorstwa Agostino Ciampelli (te po prawej) oraz Pietro da Cortona (po lewej). Ołtarz główny, również projektu GianLorenzo Bernini, zawiera starożytną rzymską alabastrową urnę z czasów Konstantyna Wielkiego odnalezioną tu podczas prac w 1624 roku. Wewnątrz mieszczą się szczątki świętej Bibiany, Demetrii oraz Dafrozy. Ponad ołtarzem widzimy kolejne dzieło Berniniego – rzeźbę przedstawiającą „św. Bibianę” stojącą przy kolumnie męczeństwa (tej, która znajduje się przy wejściu) trzymającą gałązkę palmową. To pierwsze w pełni ubrane dzieło w życiu Berniniego! 🙂 Wzdłuż ścian naw bocznych umieszczone są grobowce ksień czyli przełożonych dawnego klasztoru.
W nawie prawej mieści się jedna boczna kaplica zbudowana w 1702 roku dla rodu Petroni.

Kaplica Petroni

Kaplica Petroni

Wejście do niej zdobi herb tegoż rodu. W ołtarzu widzimy dzieło „Święci składający pokłon przed obrazem Matki Boskiej”. Dwa obrazy na ścianach bocznych kaplicy prezentują wizerunki dwóch królów: „Leopold I Habsburg” i „Karol II Habsburg”. Wszystkie dzieła w tej kaplicy przypisuje się Girolamo Stroppa, który był uczniem Pietro da Cortona.
Nawa w głębi zamknięta jest kapliczką św. Dafrozy, stworzoną przez GianLorenzo Bernini.

Kapliczka św. Dafrozy

Kapliczka św. Dafrozy

Wewnątrz widzimy dzieło „św. Dafroza” stworzone przez Pietro da Cortona.
Adekwatnie nawa lewa posiada jedną boczną kaplicę zrealizowaną pod koniec XVII wieku przez Vincenzo Pacetti.

Kaplica Pacetti

Kaplica Pacetti

W ołtarzu widzimy dzieło Giacomo Verona „Św. Gertruda w ekstazie”. Na ścianie po prawej stronie kaplicy znajduje się grobowiec Pacetti. Również ta nawa zamknięta jest kapliczką Berniniego. To kapliczka św. Demetrii mieszcząca wewnątrz dzieło „św. Demetria” autorstwa Agostino Ciampelli.

Kapliczka św. Demetrii

Kapliczka św. Demetrii

Idąc ulicą via Giolitti, odrobinę dalej również po lewej stronie zauważamy pozostałości jakiejś antycznej budowli. Nosi ona nazwę Tempio Minerva Medica choć dziś wiemy, że nie była żadną świątynią.

Ruiny Tempio Minerva Medica

Ruiny Tempio Minerva Medica

Było to nimfeum znajdujące się w dawnych Horti Liciniani czyli ogrodach cesarza Licyniusza Gallienusa. Mylna nazwa wywodzi się z faktu, iż podczas prac archeologicznych odnaleziono tu posąg bogini Minerwy z wężem (dziś w Muzeach Watykańskich).
W swych ogrodach cesarz wybudował wielką willę – Palatium Licinianum. Była tak olbrzymia, że pozwalała na organizowanie przyjęć, na które zapraszany był cały dwór cesarski. Wewnątrz znajdowały się wielkie sale balowe oraz baseny. W centrum ogrodów cesarz zamierzał postawić olbrzymi posąg z własnym wizerunkiem w roli boga Sol Invictus, realizacja nie doszła jednak do skutku.
Na początku IV wieku posiadłość wciąż była własnością Cesarstwa. Wtedy też zbudowano to olbrzymie nimfeum, przed ruinami którego stoimy.
Podczas prac przy budowie nowego rejonu – rione Esquilino – odnaleziono tu mnóstwo dzieł sztuki, które dziś podziwiać możemy w Muzeach Kapitolińskich.
Oglądając ruiny nimfeum możemy wyobrazić sobie jak ono wyglądało. Był to budynek typu dekagonalnego (dziesięciobocznego), przykryty kopułą – trzecią co do wielkości kopułą antycznego Rzymu (25 metrów średnicy, większe były tylko kopuły Panteonu i Term Karakalli).

Wnętrze Tempio Minerva Medica

Wnętrze Tempio Minerva Medica

Niestety zawaliła się ona w 1828 roku po uderzeniu pioruna. Na 9 jego bokach (poza ścianą, w której znajdowało się wejście) istnieją otwarte nisze być może wypełnione kiedyś posągami. Całość pokrywały płyty marmurowe, kopuła zdobiona była mozaiką, której niewielki fragment jeszcze się zachował!
Niezwykle jest to, że to na tej kopule wzorował się Brunelleschi (przebywając w Rzymie dużo czasu spędzał tutaj studiując te ruiny) budując kopułę katedry Santa Maria del Fiore we Florencji!
Stała się ona również wzorem dla kopuł bizantyjskich między innymi Hagia Sophia w Konstantynopolu!

Podążając dalej ulicą via Giolitti dojdziemy do dużego placu – Piazza di Porta Maggiore.

Fragment dawnego akweduktu

Fragment dawnego akweduktu

Widzimy tu fragmenty murów oraz wielką kamienną konstrukcję nazywaną Porta Maggiore – Brama Główna.

Porta Maggiore

Porta Maggiore

Początkowo konstrukcja ta nie pełniła faktycznej funkcji bramnej. Czym była? Prześledźmy pokrótce jej historię. Zbudowana została w roku 52 na zlecenie ówczesnego cesarza Klaudiusza. Jej zadaniem było umożliwienie akweduktom ominięcie ulic via Praenestina i via Labicana. Była zatem…..bezkolizyjnym skrzyżowaniem akweduktów!! W jej górnej części po dziś dzień widać kanały do których wprowadzana była akweduktami woda z jednej strony aby wypłynąć do rynny akweduktu z drugiej strony (na samej górze akwedukt Anio Novus, poniżej akwedukt Acqua Claudia).

Kanały wodne w Porta Maggiore

Kanały wodne w Porta Maggiore

Porta Maggiore zbudowana jest w całości z bloków trawertynu. Jest unikalną tego typu konstrukcją opartą na dwóch łukach z oknami w filarach je podtrzymujących. Całość prezentuje porządek koryncki.
W drugiej połowie III wieku konstrukcja została włączona w powstające mury obronne zwane od imienia fundatora Murami Aureliana. Na początku V wieku doszło do jej przebudowy. Dopiero wtedy zaczęła być wykorzystywana jako brama miejska. W 1838 roku papież Grzegorz XVI nakazał restaurację Porta Maggiore oraz rozbiórkę pobliskich wież obronnych. Podczas tych prac odkryto budowlę widoczną dziś przed bramą. Okazało się, iż jest to nietypowy grobowiec z około 30 r. p.n.e.! Pochowano tu rzymskiego piekarza Marco Virgilio Eurisace wraz z żoną Atinia.

Porta Maggiore z widocznym przed nią grobowcem piekarza Eurisace

Porta Maggiore z widocznym przed nią grobowcem piekarza Eurisace

Wykonany został z trawertynu i zdobiony kamiennymi rurami w taki sposób aby przypominać antyczny piec do wypiekania chleba 🙂 Najprawdopodobniej Eurisace był głównym piekarzem pracującym dla miasta, stąd taka forma pochówku. Urna z prochami jego żony znajduje się dziś w Museo Nazionale Romano w dawnych Termach Dioklecjana.
W roku 1956 dokonano raz jeszcze renowacji obiektu dzięki czemu Porta Maggiore wygląda dziś tak jak w czasach antycznych. Jej nazwa pochodzi zapewne od tego, iż przechodząc przez nią i podążając drogą, dojść było można do bazyliki S. Maria Maggiore.
Pod jednym z przejść bramnych widzimy fragment zachowanej drogi antycznej z widocznymi wciąż koleinami spowodowanymi przez przejeżdżające tędy ciężkie wozy.
Po lewej stronie bramy, patrząc od strony placu Piazzale Labicano, w murach widzimy płytę z inskrypcją upamiętniającą przebudowę murów.

Inskrypcja upamiętniająca przebudowę murów

Inskrypcja upamiętniająca przebudowę murów

A teraz czas na dwie ciekawostki. Pierwsza jest taka, iż w miejscu, w którym stoimy spotykało się aż 8 spośród 11 antycznych akweduktów! (tak, Porta Maggiore nie była jedyną taką konstrukcją). Drugą ciekawostkę odkryto 23 kwietnia 1917 r. kiedy do pod budowanym w pobliżu wiaduktem zapadła się ziemia. Pod spodem oczom zdumionych robotników ukazała się antyczna budowla! Badania wykazały, że była to bazylika zbudowana początkiem I wieku, najprawdopodobniej za czasów Tyberiusza. Jest to obiekt trójnawowy, centralna zamknięta jest absydą. Ma 12 metrów długości, 9 szerokości i 7 wysokości. Jej ściany oraz sklepienie są gęsto zdobione przeróżnymi scenami mitologicznymi, wśród których udało się zidentyfikować: „Zeus porywający Ganimedesa” – według mitologii greckiej Ganimedes był najpiękniejszym młodzieńcem greckim, w którym zakochał się sam bóg Zeus, przybrał tedy postać orła i porwał go na górę Olimp aby tam mu „usługiwał”; „Medea podaje magiczny napój smokowi strzegącemu Złotego Runa” – według mitologii greckiej Jazon, prawowity następca tronu Jolkos aby odzyskać władzę z rąk swego stryja Peliasa musiał wykonać powierzone mu zadanie a mianowicie przywieźć Złote Runo (skórę mitycznego skrzydlatego barana powieszoną na dębie w gaju Aresa) z Kolchidy. Jazon udał się tam i po szeregu perypetii związanych z kolejnymi zadaniami jakie dał mu król tamtej krainy udał się w końcu do gaju Aresa. W wypełnianiu zadań pomagała mu córka króla Kolchidy zakochana w Jazonie – Medea. To ona uśpiła smoka magicznym napojem, dzięki temu udało się Jazonowi zdobyć i Złote Runo i piękną kochankę, porwał on bowiem Medeę na swój okręt, choć porwał to za dużo powiedziane gdyż Medea oporu nie stawiała. Co więcej doprowadziła do zatrzymania pościgu wyrzucając do morza poćwiartowanego wcześniej brata, wiedziała bowiem, że ojciec nakaże zatrzymać okręty, wyłowić części ciała i pochować syna. Dalsze dzieje Jazona i Medei obfitują w jeszcze bardziej krwawe i makabryczne momenty aczkolwiek nie jest to tematem naszego spaceru 🙂
Obiekt ten powstał najprawdopodobniej dla jakiejś tajemniczej sekty. Jego przeznaczenie po dziś dzień jest nieznane. Podejrzewa się, że mogły się tu odbywać jakieś mistyczne, magiczne obrządki pogrzebowe.
Podziemna bazylika została odpowiednio zabezpieczona i nie widać jej na powierzchni. Dziś mieści się na niej skrzyżowanie i torowisko tramwajowe. Od 2015 roku po dokonaniu wcześniejszej rezerwacji istnieje możliwość zwiedzenia tego obiektu. Wejście do bazyliki znajduje się w murze kolejowym za Porta Maggiore, tam gdzie zaczyna się via Prenestina. Nie każdemu się to jednak uda. Obiekt otwiera się tylko w niektóre niedziele. Rezerwacji należy dokonywać pod nr tel. +39 06 39967700. Nie wiadomo też jak długo przetrwa ten obiekt. Mimo położenia ponad sklepieniem bazyliki i pod torowiskiem płyty żelbetonowej, drgania spowodowane przejeżdżającymi tramwajami doprowadzają wciąż do uszkodzeń dekoracji sklepienia podziemnego budynku.
Stojąc przodem do Porta Maggiore i grobu Eurisace udajmy się w lewo i przejdźmy pod murami. Po prawej stronie zobaczymy inskrypcję z 1923 roku upamiętniającą odbudowę antycznego akweduktu Acqua Marcia przez papieża Piusa IX.

Inskrypcja z 1923 roku

Inskrypcja z 1923 roku

Naprzeciw zaś zobaczymy taki widok:

Widok po drugiej stronie murów

Widok po drugiej stronie murów

Za tymi kratami znajduje się coś czego nie zauważa 99,99% turystów. To ruiny Term Heleny!

Ruiny Term Heleny

Ukryte ruiny Term Heleny

Zostały one zbudowane na terenie Ad Spem Veterem – ogrodów Sewera i Heliogabala, o nich opowiemy sobie jednak później. Nazwa Termy Heleny jest troszkę myląca, najstarsze bowiem ślady każą nam datować budowlę na czasy cesarza Septymiusza Sewera. Zostały zbudowane dla jego żony, którą była Syryjka – Julia Domna. Ponieważ w czasach Konstantyna Wielkiego termy spaliły się i zostały odbudowane na prośbę matki cesarza Konstantyna – Heleny, dziś noszą jej imię. Po dziś dzień w Muzeach Watykańskich pokazywana jest tablica z inskrypcją upamiętniającą tą odbudowę. W XVI wieku termy zostały rozebrane przez Domenico Fontana na rozkaz papieża Sykstusa V aby umożliwić budowę ulicy prowadzącej do stojącej w pobliżu bazyliki. Widoczne dziś resztki to zaledwie niewielki fragment, pozostałości po zbiorniku na wodę, podzielone na 12 komór.

Dawny zbiornik na wodę, podzielony na 12 komór

Dawny zbiornik na wodę, podzielony na 12 komór

W średniowieczu we wnętrzu mieściła się chrześcijańska kaplica S. Angeli Prope S. Cruci in Hierusalem.
Po drugiej stronie ulicy widzimy budynek z 1934 roku należący do wodociągów miejskich.

Siedziba firmy ACEA odpowiedzialnej za wodociągi miejskie

Siedziba firmy ACEA odpowiedzialnej za wodociągi miejskie

Podążając dalej po lewej stronie natkniemy się na 3 muzea. Pierwsze, które zobaczymy to Museo Storico dei Granatieri di Sardegna , w którym w 15 salach prezentowane są eksponaty (pamiątki, dokumenty, obrazy, rzeźby i uzbrojenie) armii Grenadierów Sardyńskich z lat 1659 – 1945.

Museo Storico

Museo Storico dei Granatieri di Sardegna, w głębi pozostałe dwa muzea

W głębi za tym muzeum znajdują się dwa kolejne: pod nr 9 Museo Storico della Fanteria, w którym zobaczyć możemy uzbrojenie, mundury oraz chorągwie włoskich oddziałów piechoty z czasów od XVIII wieku po dzień dzisiejszy; pod numerem 9A widzimy wejście do Museo Nazionale degli Strumenti Musicali, które prezentuje ponad 1000 eksponatów związanych z muzyką od starożytności po XX wiek, głównie z kolekcji tenora Evana Gorga.

Odrobinę dalej mieści się kolejna bardzo ważna bazylika Rzymu. To Santa Croce in Gerusalemme (Bazylika Św. Krzyża w Jerozolimie).

Bazylika S. Croce in Gerusalemme

Bazylika S. Croce in Gerusalemme

Zanim opowiemy sobie o historii kościoła warto cofnąć się jeszcze bardziej wstecz i dowiedzieć się co tu było wcześniej. Cofamy się zatem do początków III wieku. Na terenach tych znajdowały się wtedy ogrody zwane początkowo Horti Spei Veteris a potem Horti Variani. Zostały włączone w obszar rezydencji jaką wybudował w tym miejscu cesarz Septymiusz Sewer. Nazywała się Palazzo Sessoriano lub popularnie Sessorium. Rezydencję rozbudował późniejszy cesarz Heliogabal. Kompleks składał się z trzech części: rezydencji (Sessorium), Amfiteatru Castrense oraz Cyrku Variano.
Circo Variano był najdłuższym cyrkiem antycznego Rzymu. Miał 630 metrów długości i 125 metrów szerokości (dla porównania Circo Massimo miał tylko 600 metrów długości). Jego relikty odkryto w roku 1959. Nie został jeszcze dokładnie przebadany. Wiemy jednak, że to tutaj właśnie, na spinie tego cyrku, znajdował się obelisk Antinoosa – młodego, pięknego kochanka cesarza Hadriana, który utonął w wodach Nilu (ponoć ratując od śmierci Hadriana) w 130 r. Siedem lat później Hadrian zbudował tam miasto Antinoopolis. Dziś nazywa się Asz-Szajch Ibada. Możemy tam zobaczyć Mauzoleum Antinoosa.
Obelisk Antinoosa pierwotnie stał przy antycznej via Labicana, do cyrku przeniósł go biseksualny Heliogabal. Dziś stoi niedaleko tarasu widokowego na wzgórzu Pincio.
Anfiteatro Castrense widoczny jest po dziś dzień. Wystarczy udać się za mury obronne (na prawo od bazyliki).

Amfiteatr Castrense

Amfiteatr Castrense

Miał kształt elipsy, 88 metrów na dłuższej osi oraz 75,80 m. na osi krótszej. Końcem III wieku amfiteatr włączony został w nowo wybudowane mury obronne. Obecnie widzimy tylko jego dolny poziom, w XVI wieku górne części zostały wyburzone na zlecenie papieża Pawła IV. Dziś jego wnętrze zajmuje ogród klasztoru Cystersów zwany Rajem, do którego prowadzi ażurowa brama zdobiona kolorowymi bryłami ze szkła z Murano. Bramę ufundowali mecenasi sztuki ze słynnego rzymskiego rodu Sacchetti a wykonał ją grecki artysta Ioannis Kunelis.
Na początku IV wieku cały opisany powyżej kompleks stał się własnością Heleny, matki Konstantyna Wielkiego. W pałacu tym na rozkaz Heleny powstała malutka kapliczka, której mury istnieją po dziś dzień. O niej też będzie później 🙂 W latach 337 – 344, znów na rozkaz cesarzowej, przebudowano pałac i dodano do niego tzw. kościół pałacowy, który wchłonął ową kaplicę. Był to kościół halowy o wymiarach 36,5 x 22 m. Nazywano go wtedy Basilica Eleniana. W latach 1144 – 1145 na zlecenie papieża Lucjusza II kościół przebudowano. Zyskał wtedy nawy boczne, narteks, kampanilę (dziś zawiera trzy dzwony: Simon i Prospero De Prosperis z 1631 roku oraz nowy dzwon z 1957 roku) oraz krużganki. Opiekę nad nim powierzono kanonikom regularnym z San Frediano. W średniowieczu bazylika była zawsze pełna pielgrzymów, którzy przybywali by modlić się przed zgromadzonymi tu relikwiami. W każdy Wielki Piątek do bazyliki tej pieszo i na boso podążał papież (z Bazyliki na Lateranie nie miał daleko). W 1309 roku, w wyniku ucieczki papieża do Awinionu bazylika została opuszczona i zaniedbana. Dopiero w drugiej połowie XIV wieku odrestaurowano ją na zlecenie papieża Urbana V a w 1370 roku przeszła w ręce zakonu Kartuzów. Warto wspomnieć słów kilka o tym zgromadzeniu gdyż jest bardzo ciekawe. Ciekawe dlatego, że to jedyny zakon, który żyje wciąż według oryginalnej reguły – nie zmieniła się ona od 1000 lat! W zakonie tym obowiązuje nakaz milczenia, modlitwy, postu, pracy i przebywania w samotności. Nie wolno im jeść mięsa a w każdy piątek oraz w wigilie świąt poszczą o chlebie i wodzie. Ich językiem jest łacina, nabożeństwa odprawiają według starożytnego rytu kartuskiego, bardzo podobnie do liturgii bizantyjskiej. Nie wolno im posiadać telefonu komórkowego, radia, telewizji, o dostępie do internetu już nie wspominając. Nie wolno im też opuszczać klasztoru. Zbierają się tylko na modlitwy, resztę dnia spędzają samotnie w swych domkach. Raz w tygodniu wolno in wyjść na wspólny spacer, oczywiście tylko wewnątrz kartuzji czyli nie opuszczając murów zakonnych. Bardzo ciekawie wygląda plan dnia Kartuzów. Jest niezwykle surowy:
23:50 – Pobudka
00:00 – Jutrznia z małego officium w celi
00:30 – Jutrznia w kościele + Godzina czytań
03:30 – Sen
06:50 – Pobudka
07:00 – Pryma z małego officium + Pryma
07:30 – Anioł Pański
08:00 – Tercja z małego officium + Tercja
08:30 – Msza Św. Konwentualna + dziękczynienie + czytania w ciszy + modlitwa
10:30 – Praca lub studiowanie pism
11:15 – Seksta z małego officium + Seksta + pierwszy posiłek + rekreacja
13:15 – Anioł Pański + Nona z małego officium + Nona
13:30 – Praca lub studiowanie pism
15:30 – Nieszpory z małego officium w celi
15:45 – Nieszpory + drugi posiłek + czytanie w ciszy + modlitwa
18:15 – Modlitwa
18:45 – Anioł Pański + Kompleta z małego officium + Kompleta
19:15 – Sen
Kto z Was poczuł właśnie powołanie do tego zakonu? 🙂 Dodam tylko, że obecnie istnieje 19 kartuzji męskich i 5 żeńskich, w których przebywa 370 mnichów i 66 mniszek. Tylko czterech z nich to Polacy 🙂 W Polsce obecnie nie ma zakonu kartuzów. Ciekawostką jest fakt, że obecny klasztor Kamedułów w Krakowie był pierwotnie fundacją Kartuzów! 🙂
Dość o tym zakonie, w końcu dziś już go w murach bazyliki nie ma. Od 1561 roku mieszkają tu Cystersi. W 1743 roku kościół i klasztor zostały ponownie odrestaurowane na polecenie papieża Benedykta XIV, który wcześniej był kardynałem tytularnym tej bazyliki. Powstała wtedy obecna wypukła fasada z trawertynu, podzielona pilastrami z dwoma łukowatymi oknami ponad portalami bocznymi i jednym owalnym ponad portalem głównym. To prawdziwa perełka tzw. barocchetto romano czyli „baroczku rzymskiego” (nie mylić z barokiem). Na szczycie widzimy posągi Ewangelistów oraz św. Heleny i Konstantyna. To projekt Pietro Passalacqua i Domenico Gregorini. Oni też przebudowali nawę główną oraz poprzedzili narteks eliptycznym atrium.
W 1798 roku bazylika została okradziona przez żołnierzy Napoleona Bonaparte, skradziono złote relikwiarze. Została wtedy skonfiskowana przez Francuzów.
Dopiero w 1910 roku papież Pius X otworzył ją ponownie i ponownie powierzył nad nią pieczę cysterskim mnichom.
Bazylikę zwiedzimy według poniższego planu:

Plan rzymskiej bazyliki św. Krzyża w Jerozolimie

Plan rzymskiej bazyliki św. Krzyża w Jerozolimie

Jak już wspomnieliśmy bazylikę poprzedza eliptyczne atrium (nr 1 na planie) z malutką kopułką wspieraną filarami i granitowymi kolumnami pobranymi z pierwszej wczesnochrześcijańskiej budowli. Z atrium wchodzimy do połączonego z nim narteksu a następnie do kościoła.

Nawa główna

Nawa główna

Jest on trójnawowy, dzielony przez 8 antycznych kolosalnych kolumn granitowych i 6 filarów, z których 4 zawierają w sobie również antyczne kolumny. Wnętrze bogato zdobione dekoracją stiukową zawiera drewniany sufit sklepiony kolebkowo, otwiera się w nim 6 lunet w miejscach dawnych oryginalnych okien.

Sufit sklepiony kolebkowo

Sufit sklepiony kolebkowo

W centralnej części sklepienia widzimy dzieło Corrado Giaquinto z 1744 roku – „Matka Boska przedstawia św. Helenę i Konstantyna Trójcy Świętej”.
Posadzka typu cosmatesca została odrestaurowana w 1933 r. Po bokach głównego wejścia znajdują się dwie chrzcielnice marmurowe z końca XV wieku.
W prezbiterium mieści się cyborium z XVIII wieku (nr 2) z marmurowym frontonem i aniołami ze złoconego brązu, całość podtrzymują kolumny z 1148 roku. Pod blatem ołtarza głównego widzimy urnę bazaltową z głowami lwów, w której przechowuje się szczątki świętych Cezarego z Terraciny i Anastazego. Powyżej, na sklepieniu dzieło Corrado Giaquinto również z 1744 roku – „Objawienie się Krzyża”.

Ołtarz główny a za nim absyda

Ołtarz główny a za nim absyda

W absydzie widzimy grobowiec kardynała Francesco Quiñones (był kamerlingiem Świętego Kolegium Kardynałów) z 1536 roku (nr 3). Wykonał go Jacopo Sansovino. Powyżej mieści się tabernakulum z marmuru i złoconego brązu wg proj. Carlo Maderno (po prawej stronie statua „Dawida”, po lewej „Salomona”). Boki absydy zdobione są freskami Corrado Giaquinto z lat 1749 – 1750: „Mojżesz powodujący wytryśnięcie wody ze skały” oraz „Wąż z brązu”.
W absydzie widoczny jest też grób kardynała Bernardino Carvajal z 1523 r. Koncha czyli inaczej czapa absydalna zdobiona jest freskami „Odnalezienie Krzyża Świętego przez św. Helenę i jego odzyskanie przez Herakliusza” oraz „Chrystus Błogosławiący między cherubinami” – przypisywane są one Antoniazzo Romano (1492 r.).
Po prawej stronie prezbiterium znajdują się schodki z końca XV wieku biegnące w dół.

Wejście do korytarza prowadzącego na niższy, oryginalny poziom dawnego pałacu cesarskiego

Wejście do korytarza prowadzącego na niższy, oryginalny poziom dawnego pałacu cesarskiego

Zaprowadzą nas one do bardzo interesującego miejsca – do kaplicy św. Heleny (nr 6).

Wnętrze kaplicy św. Heleny

Wnętrze kaplicy św. Heleny

Moi drodzy, znajdujemy się w tym momencie w oryginalnej kaplicy pałacowej Heleny i cesarza Konstantyna!

Za szybą widzimy oryginalne fragmenty pałacowej kaplicy cesarskiej. Kryją one grób jakiejś osoby z otoczenia cesarza Konstantyna

Za szybą widzimy oryginalne fragmenty pałacowej kaplicy cesarskiej. Kryją one grób jakiejś osoby z otoczenia cesarza Konstantyna

Nazywana była ona „Hierusalem” czyli Jerozolimą. Teraz wyjaśni nam się tytuł spaceru 🙂 Czy byliście kiedyś w Jerozolimie? Nie? Od teraz możecie śmiało mówić, że stąpaliście po Ziemi Świętej!!! Jesteśmy w Jerozolimie! Dlaczego? Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy cofnąć się do czasów św. Heleny i jej podróży do Ziemi Świętej. Jest rok 326. Starutka już, bo 80 – letnia Helena, tuż po widzeniu, w którym objawiono jej, że to ona odnajdzie Grób Jezusa oraz Krzyż Prawdziwy, wyrusza na pielgrzymkę do Jerozolimy. Miejsce ukrycia Krzyża (który po zdjęciu Jezusa zabrali Żydzi i ukryli w szczelinie skalnej zasypując go ziemią) wskazał jej Judasz Kyriakos. Helena nakazała zburzyć stojące wówczas w tym miejscu świątynie pogańskie z czasów cesarza Hadriana. Kopiąc i kopiąc w końcu odnaleziono nie jeden a trzy krzyże. Pech chciał, że podczas prac nieuważny robotnik zahaczył o tabliczkę z napisem „INRI”, która odpadła od jednego z krzyży. On sam potem nie umiał powiedzieć, do którego była przyczepiona. Wtedy też miał zstąpić z nieba Bóg i natchnąć obecnego na miejscu biskupa Jerozolimy – św. Makarego. Ten nakazał przyniesienie trzech krzyży do łóżka umierającej na trąd kobiety i dotknięcie każdym z nich jej ciała. Dotyk trzeciego z kolei krzyża spowodował natychmiastowy powrót do zdrowia owej kobiety. Tak oto odnaleziono Krzyż Prawdziwy. To jedna z legend. Jest jeszcze inna. W odnalezionym liście św. Paulina z Noli wyczytać możemy, że św. Helena nakazała kłaść po kolei na każdym krzyżu ciało zmarłego niedawno mężczyzny. Kiedy położono go na tym właściwym ów mężczyzna zmartwychwstał. W miejscu odnalezienia Krzyża powstała Bazylika Grobu Świętego zwana też Nową Jerozolimą. O samym Krzyżu Pańskim jeszcze będziemy mówić. 🙂 Teraz warto wiedzieć, że Helena wróciła do Rzymu nie tylko z relikwią. Przywiozła ze sobą również ziemię sprzed Grobu Pańskiego. Wysypała ją w tej właśnie kaplicy i przykryła posadzką! Przypomina nam o tym umieszczona w podłodze tablica. Ta ziemia wciąż się tu znajduje! To dlatego mamy prawo mówić: „Jesteśmy w Jerozolimie”! 🙂
Kaplica przykryta jest sklepieniem zdobionym piękną mozaiką.

Mozaika na sklepieniu kaplicy św. Heleny

Mozaika na sklepieniu kaplicy św. Heleny

W centrum widzimy „Jezus Błogosławiący otoczony Ewangelistami”. Poza tym „Historie Krzyża”, a pod łukami „Święci” i „Symbole Pasyjne”. Nie wiemy kto stworzył tak piękne dzieło. Podejrzewa się, że albo był to Melozzo da Forlì około roku 1484 albo Baldassare Peruzzi w roku 1510. Powtarza jednak dokładnie wzór tej, jaka była tu w czasach cesarza Walentyniana III (pierwsza połowa V wieku). W ołtarzyku widzimy posąg „Św. Helena”.

Posąg św. Heleny

Posąg św. Heleny

Tak naprawdę to posąg bogini Junony odnaleziony w Ostii 🙂 Jej głowa oraz ramiona zostały zmienione tak aby posąg przypominał św. Helenę i podtrzymywał krzyż.
W kaplicy widzimy też antyczną bazę z epigrafem upamiętniającym przebudowę rezydencji cesarskiej i budowę kaplicy.
Przez pewien czas w kaplicy tej znajdowały się trzy ołtarze wykonane w latach 1601 – 1602 przez młodego Petera Paula Rubensa. Jeden z nich uległ zniszczeniu pod koniec XVIII wieku, dwa pozostałe przeniesiono do Grasse we Francji (miejscowość znana z książki oraz filmu „Pachnidło”).
Do kaplicy św. Heleny przylega jeszcze inna – kaplica Gregoriańska (nr 7) stworzona w 1520 r. na zlecenie kardynała Bernardino Carvajal.

Kaplica Gregoriańska służąca głównie do odprawiania nabożeństw

Kaplica Gregoriańska służąca głównie do odprawiania nabożeństw

W ołtarzu widzimy płaskorzeźbę z przedstawieniem „Pietà” z XVII wieku. Po prawej stronie grobowiec Joachimo Besutio z Mediolanu.

Grób Joachimo Besutio

Grób kardynała Joachimo Besutio

Wróćmy do kościoła i podążmy na wprost boczną nawą. Po lewej stronie widzimy ołtarz z obrazem „Wizja matki św. Roberta” autorstwa Raffaello Vanni (nr 5).

Ołtarz boczny z obrazem Raffaello Vanni

Ołtarz boczny z obrazem Raffaello Vanni

Kolejny ołtarz boczny zawiera dzieło Carlo Marata powstałe w latach 1660 – 1665 „Św. Bernardyn upokarza antypapieża Wiktora IV przed papieżem Innocentym II” (nr 4).

Ołtarz z dziełem Carlo Marata

Ołtarz z dziełem Carlo Marata

Ostatni ołtarz mieści obraz Giovanni Bonatti „Cud św. Bernardyna”.

Ołtarz z obrazem Giovanni Bonatti

Ołtarz z obrazem Giovanni Bonatti

Przejdźmy do nawy lewej. Na jej początku rzuci nam się w oczy wielka tablica. Na niej wymienieni są kardynałowie tytularni bazyliki aż do ostatniego, obecnego, kard. Miroslava Vlka.

Tablica wymieniająca kardynałów tytularnych bazyliki

Tablica wymieniająca kardynałów tytularnych bazyliki

W pierwszym ołtarzu widzimy „Niedowierzanie św. Tomasza”Giuseppe Passeri z 1675 roku (nr 9).

Ołtarz z obrazem Giuseppe Passeri

Ołtarz z obrazem Giuseppe Passeri

Dalej, w drugim ołtarzu umieszczono drewniany krucyfiks z połowy XV wieku

Ołtarz z XV - wiecznym krucyfiksem

Ołtarz z XV – wiecznym krucyfiksem

a w ostatnim obraz „Św. Sylwester i Konstantyn”Luigi Garzi z 1675 roku (nr 8).

Ołtarz z obrazem Luigi Garzi

Ołtarz z obrazem Luigi Garzi

W głębi po lewej stronie widzimy wejście, która zaprowadzi nas do kilku ważnych miejsc (niestety miejsc tych nie ma zaznaczonych na planie). Po przekroczeniu progu skręćmy do małej kapliczki po lewej stronie. To kaplica Antonietty Meo, niespełna 7 – letniej dziewczynki zwanej popularnie Nennoliną, która zmarła na raka kości 3 lipca 1937 r.

Grób Antonietty Meo zwanej Nennoliną

Grób Antonietty Meo zwanej Nennoliną

Była parafianką tego kościoła. W związku z toczącym się procesem beatyfikacyjnym, w 1999 r. jej ciało zostało przeniesione z cmentarza Verano do tej kaplicy. Antonietta Meo urodziła się w chrześcijańskiej rodzinie 15 grudnia 1930 roku. Mając lat 4, podczas zabawy przewróciła się i rozbiła kolano. Lekarze zbagatelizowali to stłuczenie, niedługo potem podczas badań wykryto u niej kostniomięsaka. Amputowano jej lewą nogę, niestety to nie pomogło i dwa lata później, nie ukończywszy 7 lat dziewczynka zmarła. Co sprawiło, że stała się tak wyjątkowa? Otóż napisała ponad 160 listów, między innymi do Boga Ojca, Matki Boskiej, Ducha Świętego, Aniołów, Jezusa.

Jeden ze 160 listów jakie napisała przed śmiercią Nennolina

Jeden ze 160 listów jakie napisała przed śmiercią Nennolina

W jednym z ostatnich listów Nennolina prosiła Jezusa aby zwrócił jej nóżkę słowami: „Chciałabym nigdy nie chorować i Ty spraw bym nie chorowała. Jeśli chcesz spraw bym zaczęła chodzić ale jeśli nie chcesz fiat voluntas Tua” Tak! Siedmiolatka użyła łacińskiego zwrotu: „Bądź wola Twoja”!! W liście do Matki Boskiej, kilka dni przed swoją Pierwszą Komunią pisała: „Droga Mamusiu, któż zrozumie, jak piękny będzie ten dzień, kiedy Twój Boski Syn przyjdzie do mego serca, ale ja chciałabym Go przyjąć z Twoich świętych rąk. Uczynisz mi to Mamusiu?” Wyobrażacie to sobie?? Mała dziewczynka i taka dojrzałość wiary!!! Listy są oczywiście pełne błędów gramatycznych ale nie o poprawność językową tu chodzi. Po jej śmierci zostały przebadane przez teologów, którzy zgodnie orzekli, iż dziewczynka jest jednym z największych mistyków świata! W 1942 roku rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny, zakończył się w 1972 r. Nie została beatyfikowana ponieważ ówczesne prawo kościelne zabraniało beatyfikacji nieletnich, którzy nie zmarli śmiercią męczeńską. Zapis ten z polecenia papieża Jana Pawła II został zniesiony i proces beatyfikacyjny, w którym badany jest cud uzdrowienia, jaki dokonał się podczas modlitw u jej grobu, rozpoczął się na nowo. 18 grudnia 2007 roku papież Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności cnót Antonietty Meo. Dziewczynka już na pewno zostanie najmłodszą w historii Kościoła beatyfikowaną niemęczennicą! Ponadto w 2008 r. biskup José Luis Redrado Marchite powiedział, że dziewczynka ma szansę zostać nawet Doktorem Kościoła!!
Marzeniem Antonietty było pojechać do Afryki jako misjonarka. Po śmierci jej się to udało. Obecnie bowiem w Burundi działa Centrum Pomocy właśnie jej imienia. Jej kult jest tak powszechny, że pewna zakonnica w Chinach przyjęła imię Nennolina aby jak powiedziała: „lepiej służyć Chrystusowi i potrzebującym”.
Opowieść o dziewczynce zakończmy słowami listu, który napisała niecały rok przed śmiercią: „Jezu, pierwszą i najważniejszą rzeczą, o którą Cię proszę jest prośba o to, bym była świętą. Chcę bardzo cierpieć, by wynagrodzić Ci za grzechy ludzi, szczególnie tych najbardziej złych. Chciałabym być Twoją palącą się dzień i noc przed tabernakulum lampką”.

Wychodząc z kapliczki udajmy się schodkami do góry.

Schody prowadzące do Kaplicy Relikwii

Schody prowadzące do Kaplicy Relikwii

Po lewej stronie na zdjęciach umieszczono to co za chwilę zobaczymy na własne oczy. Wchodzimy do Kaplicy Relikwii. Pamiętajmy, że nie wolno tu fotografować ani filmować! Oczom naszym ukazują się wielkie relikwie, które przywiozła ze sobą św. Helena.

Za pancerną szybą widzimy Relikwie Chrystusa w tym Relikwie Męki Pańskiej

Za pancerną szybą widzimy Relikwie Chrystusa w tym Relikwie Męki Pańskiej

 

 

 

 

 

W gablocie widzimy więc:

—–u góry po lewej relikwiarz z kośćmi palca św. Tomasza, palca, który wkładał w rany Chrystusa;

—–u góry pośrodku relikwiarz z fragmentami z groty, w której narodził się Jezus. Jak to z groty, powiecie?! Przecież Jezus urodził się w stajence. Heh, dziś stajenka kojarzy nam się z drewnianym budynkiem, w którym mieszczą się boksy dla koni bądź krów. Pamiętajmy jednak, że 2000 lat temu tak nie było. Wtedy groty skalne i jaskinie wykorzystywane były jako stajnie. I właśnie w takiej grocie przyszedł na świat Jezus. Dziś nad Grotą Narodzenia stoi Bazylika Narodzenia Pańskiego.

—–u góry po prawej stronie relikwiarz z dwiema szpilami z korony cierniowej. Cała korona cierniowa znajduje się dziś w Katedrze Notre – Damme w Paryżu. Jest to obręcz o średnicy 21 cm ze splecionych uschniętych gałązek Juncus balticus z dodatkiem rośliny Ziziphus spina-christi, po polsku Głożyna Cierń Chrystusa, pozbawiona cierni gdyż w średniowieczu wyrywano je i umieszczano w różnych kościołach świata. Dwa z nich znajdują się właśnie w tej bazylice. Inne są między innymi w Pizie, Pradze a także w Zamościu, Miechowie i Boćkach! Jak widać nie trzeba jechać do Rzymu by obcować z Relikwiami Męki! Cudze chwalicie, swego nie znacie 🙂 Jako ciekawostkę warto dodać, że korona posiadała około 50 cierni, natomiast obecnie w kościołach na całym świecie jest ich już 139 😛
Chirurdzy badając Całun Turyński naliczyli na odbiciu głowy Chrystusa 13 ran na czole oraz 20 z tyłu głowy. Korona powodowała rozdzierający ból i obfite krwawienia ponieważ pod skórą głowy znajduje się bardzo rozległa sieć nerwów i naczyń krwionośnych. Na 1 cm³ znajduje się tam 140 punktów nerwowych.

—–pośrodku wielki relikwiarz w kształcie krzyża, wewnątrz którego przechowuje się trzy fragmenty Krzyża Prawdziwego. I tu dokończymy naszą opowieść o Helenie. Pamiętamy, że odnalazła ona Krzyż w Jerozolimie. Wracając z relikwiami (wiozła fragment Krzyża podzielonego na 3 części + inne relikwie) do Rzymu podekscytowana fundowała kościoły na prawo i lewo i ogłaszała amnestie dla więźniów. Uroczyście wjechała do Wiecznego Miasta witana przez lud oraz samego cesarza Konstantyna. Podarowała mu wtedy malutki fragment Krzyża. W 330 r. cesarzowa umarła prosząc Konstantyna o to by był dobrym człowiekiem, i dbał o Kościół. Mając te słowa w pamięci, Konstantyn ochrzcił się na łożu śmierci. W 614 r. Ziemię Świętą najechali Persowie, którzy ponoć skradli pozostawione tam części Krzyża. Kiedy zostali pokonani przez cesarza Herakliusza mieli jakoby zwrócić tę relikwię. Legenda głosi, że sam cesarz zdejmując królewskie szaty wziął na swe barki Krzyż i osobiście wnosił go na Golgotę. Na pamiątkę tego wydarzenia mamy dziś Święto Podwyższenia Krzyża Świętego obchodzone 14 września. Dziś fragmenty Krzyża porozrzucane są po świecie. Największy fragment przechowuje się w katedrze św. Michała i św. Guduli w Brukseli. Również w bazylice św. Piotra jest mały fragmencik używany przez cesarzy bizantyjskich podczas koronacji, nosili go wtedy na piersi. I znów wspomnieć musimy o Polsce. Tak! Też mamy fragmenty. W sanktuarium Świętego Krzyża na Łysej Górze, w Bazylice Katedralnej Podwyższenia Krzyża Świętego w Opolu oraz kościele Podwyższenia Krzyża Świętego Matki Bożej Uzdrowienia Chorych w Katowicach, kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Warszawie – Jelonkach a także w Elblągu, Częstochowie, Kcyni, Krakowie, Łomży, Pabianicach, Owińskach, Pacanowie, Włocławku, Przeworsku, Pińczowie i Pakości. Posiadali je kiedyś również Dominikanie w Lublinie, niestety ktoś je ukradł w 1991 roku.

—–na dole po lewej stronie relikwiarz z gwoździem, którym przybity był jeden z nadgarstków Chrystusa. Jak wiemy Chrystus został przybity do krzyża trzema lub czterema gwoździami (wciąż nie wiadomo czy nogi miał przybite razem jednym gwoździem czy osobno dwoma). Ponieważ zgodnie z żydowską tradycją razem z ciałem należało grzebać wszystko co miało związek z krwią i śmiercią danej osoby, razem z Chrystusem pochowano krzyż, podnóżek, gwoździe itd. Gdy Helena odnalazła te rzeczy, przywiozła gwoździe ze sobą. Jeden umieściła w swej kaplicy, dziś bazylice Św. Krzyża w Jerozolimie, drugi znajduje się w ołtarzu głównym katedry w Mediolanie, trzeci w Monzie wmontowany w Żelazną Koroną służącą do uroczystej koronacji królów włoskich, czwarty przechowuje się w Sienie. Początkowo jednak te gwoździe zostały wmontowane w zbroję Konstantyna aby go ochraniać w walce. W średniowieczu gwoździe cudownie rozmnożyły się i było ich……284! Na początku XIX wieku zweryfikowano ich liczbę uznając 200 z nich za fałszywe. Później, w 1870 r. dokonano raz jeszcze weryfikacji i dziś mamy ich „tylko 33”. Jednak pamiętajmy, że gwoździ związanych ze śmiercią Chrystusa było więcej niż 4! Tak, dobrze czytacie. Policzmy: 2 w nadgarstkach, załóżmy, że 2 w stopach, to daje nam 4. Do tego dwa w podnóżku pod stopami, dwa łączące poziomą belkę krzyża z pionową częścią, jeden podtrzymujący tabliczkę z wypisaną winą, tzw. Titulus. To daje nam 9! 🙂 Skąd więc liczba 33? Otóż tworzono kopie gwoździ, wewnątrz których umieszczano niewielki fragmencik zeskrobany z prawdziwego gwoździa!
Niewiele osób wie, że w mieście Siena znajduje się Kaplica Świętego Gwoździa (w dawnym domu pielgrzyma naprzeciw katedry), w której kiedyś znajdował się jeden z oryginalnych gwoździ. Ponoć Konstantyn Wielki zaciągając pożyczkę od Wenecji oddał z zastaw gwóźdź, który podarowała mu Helena. Nigdy tej pożyczki nie spłacił i Wenecjanie sprzedali ten gwóźdź miastu Siena. Dziś możemy go oglądać w podziemiach muzeum S. Maria della Scala.
Również w paryskie katedrze Notre Dame przechowuje się fragment Gwoździa Pańskiego. Tak, tak, będzie też o Polsce. W 1425 roku papież Marcin V nakazał wykuć kopię Gwoździa Pańskiego umieszczając wewnątrz fragment oryginalnego i podarował go polskiemu królowi Władysławowi Jagielle. Do dziś przechowuje się go w katedrze na Wawelu i pokazuje tylko raz w roku – w Wielki Piątek o godz.15.00.
Takie kopie z fragmentami znajdują się także w Norymberdze, Tuluzie, Florencji, Kolonii, Trewirze, Aachen, Wiedniu, Ankonie, Wenecji czy w Bambergu.
My jednak widzimy ten autentyczny! Świadczy o tym jego datowanie (I w.), rozmiar – dokładnie 16 cm, oraz brak główki, która urwała się prawdopodobnie przy wyciąganiu go z krzyża. Gdyby to była kopia, kowal wykonałby przecież cały gwóźdź a nie wybrakowany. 🙂

—–na dole po prawej stronie relikwiarz z umieszczonym wewnątrz „Titulus Crucis” czyli połową tabliczki z napisem INRI wiszącej ponad Chrystusem. Jej autentyczność nie została jednoznacznie potwierdzona. Niemiecki historyk Carsten Peter Thiede potwierdził jej autentyczność uznając wyryty na niej napis za charakterystyczny dla sposobu pisania przez Żydów z I wieku. Pamiętać musimy jednak, że jest on postacią bardzo kontrowersyjną.
Dwóch innych naukowców również uważa tabliczkę za autentyk. Są to prof. Thiede i prof. Roll. Przede wszystkim dlatego, że tabliczka ta znacznie różni się od opisu zawartego w Ewangelii św. Jana! Żaden fałszerz nie zrobiłby kopii różniącej się od opisu! Ponadto opierają się na słowie NAZARINVS (powinno być NAZARENVS) ale w języku hebrajskim tamtych czasów bardzo często pisano właśnie w ten sposób! Z drugiej strony najnowsze badania przeprowadzone w 2002 r. przez naukowców z Università Roma Tre w Rzymie przy użyciu metody datowania za pomocą węgla wskazują, iż tabliczka pochodzi z lat 980 – 1145, co oznaczałoby, że mamy tu do czynienia z kopią. Jaka jest prawda? Badania wciąż trwają.
Na tabliczce wyryty był napis INRI co oznaczało „IESVS NAZARENVS REX IUDÆORUM” – „Jezus Nazarejczyk Król Żydowski”. Wyryto go w trzech językach: hebrajskim, greckim i łacińskim. „Titulus Crucis” ma wymiary 25 x 14 cm i grubość 2,6 cm. Waży 687 g. Posiada inskrypcję napisaną w trzech liniach (trzy języki). Niestety tabliczka jest bardzo zniszczona co utrudnia badania. Prawa krawędź jest mocno zbutwiała, górna odłamana. Tylko jej lewa część jest dobrze zachowana. Te zniszczenia znów zdają się potwierdzać jej autentyczność gdyż wskazują na jej niewłaściwe przechowywanie. A według tradycji Titulus był przez 295 lat ukryty w starej cysternie. Zgadza się też gatunek drzewa. Według przekazu Antoniusza z Piacenzy, który w 570 r. trzymał w rękach drugą połówkę Titulus (zaginioną podczas najazdu Persów w VII w.), stworzony on został z drzewa orzechowego. Dokładnie z tego samego drzewa pochodzi tabliczka z bazyliki Św. Krzyża w Jerozolimie!

—–skrajnie po lewej stronie, za pancerną szybą (proszę jej nie dotykać, jest pod alarmem!) widzimy coś jeszcze. Poprzeczną deskę krzyża. To fragment krzyża Dobrego Łotra. Naprawdę miał na imię Dyzma, ukrzyżowany po prawicy Chrystusa, żałował za swe grzechy. To do niego Jezus miał powiedzieć: „Zaprawdę powiadam Ci, dziś ze mną będziesz w Raju”. Jest pierwszym w historii świętym chrześcijańskim.

Wychodząc z Kaplicy Relikwii nie przeoczmy małego pomieszczenia, do którego prowadzi przejście, które pojawi się po naszej lewej stronie. Tam zobaczymy kopię Całunu Turyńskiego – płótna, w które miało być owinięte ciało Jezusa po śmierci, na którym odbił się jego wizerunek.

Kopia Całunu Turyńskiego

Kopia Całunu Turyńskiego

W malutkiej wnęce umieszczono ponadto „Chrystusa na krzyżu” ukazanego w sposób makabryczny, tak jak naprawdę musiał wyglądać czyli cały we krwi, ze zwichniętą i wykręconą w stawie barkowym lewą ręką!

Makabryczne przedstawienie Chrystusa na krzyżu

Makabryczne przedstawienie Chrystusa na krzyżu

Na koniec warto wiedzieć, że istnieje możliwość zwiedzenia podziemi bazyliki Św. Krzyża w Jerozolimie i zobaczenia na własne oczy pozostałości pałacu cesarskiego.

Pozostałości Palazzo Sessoriano pod bazyliką

Pozostałości Palazzo Sessoriano pod bazyliką

Należy wcześniej dokonać rezerwacji pod nr tel. +39 06 39967700 lub na stronie www.coopculture.it
Zwiedzać można w każdą pierwszą, trzecią i ewentualnie piątą sobotę miesiąca. Indywidualnie tylko o godz. 11.00, grupowo o 10.00 i 12.00.

Wychodzimy z kościoła i udajemy się w lewo, gdzie w rogu pomiędzy ścianą Anfiteatro Castrense i Murami Aureliana mieści się malutkie Oratorio di S. Maria del Buon Aiuto.

Oratorium Matki Boskiej Dobrej Pomocy

Oratorium Matki Boskiej Dobrej Pomocy

Kapliczka wybudowana w 1476 r. na zlecenie papieża Sykstusa IV ponoć w miejscu, w którym papież ten znalazł wcześniej schronienie przed piorunem podczas wielkiej burzy. Uchronić go miała modlitwa o pomoc do Matki Boskiej. Dlatego oratorium to nosi wezwanie Matki Boskiej Dobrej Pomocy. Wewnątrz znajduje się fresk „Matka Boska Dobrej Pomocy” przypisywany Antoniazzo Romano. Niestety obiekt jest niedostępny dla turystów.

Wejdźmy jeszcze do malutkiego parku biegnącego wzdłuż murów miejskich. Na samym końcu, w murach zobaczymy miejsce, gdzie dawniej mieściło się średniowieczne Oratorium Św. Małgorzaty Antiocheńskiej – żyjącej na przełomie III i IV wieku męczennicy, ściętej około 303 lub 305 roku.

Dawne Oratorium św. Małgorzaty Antiocheńskiej

Dawne Oratorium św. Małgorzaty Antiocheńskiej

Kaplica zdobiona była freskami nieznanego malarza ze szkoły Pietro Cavallini.

Wychodząc z parku zauważamy pomnik, o którym wspominaliśmy podczas zwiedzania Lateranu. To pomnik św. Franciszka z Asyżu.

Pomnik św. Franciszka z Asyżu

Pomnik św. Franciszka z Asyżu

A na skrzyżowaniu, na dole rogowej kamienicy mieści się bardzo dobra kawiarnia Fusion, gdzie przy małej espresso możemy raz jeszcze przemyśleć to, czego dziś się dowiedzieliśmy 🙂

Kamienica z bardzo dobrą kawiarnią

Kamienica z bardzo dobrą kawiarnią

Do usłyszenia niedługo, podczas trzeciego i ostatniego spaceru po wzgórzu Eskwilin.

 

 

Bibliografia:

  • C. Rendina, Le chiese di Roma, Newton & Compton Editori, Milano 2000;
  • Giorgio Carpaneto, I palazzi di Roma, Newton & Compton, Roma 2004;
  • C. Rendina, D. Paradisi, Le strade di Roma, Newton & Compton Editori, Roma 2004;
  • Sergio Delli, Le fontane di Roma, Schwarz & Meyer Ed., Roma 1985;
  • A. Manodori, I rioni di Roma, Newton & Compton Editori, Milano 2000;
  • Chiesa di Santa Bibiana, Roma 2000;
  • Alfredo Cattabiani, Santi d’Italia, Milano 2004;
  • Maddalena Cima, Emilia Talamo, Gli horti di Roma antica, Milano 2008;
  • Elisabetta Borgia, Donato Colli, Sergio Palladino, Claudia Paterna, Horti Spei Veteris e Palatium Sessorianum: nuove acquisizioni da interventi urbani 1996-2008, Roma 2008;
  • Laura G. Cozzi, Le porte di Roma, Roma 1968;
  • Mariarosaria Barbera, Un anfiteatro di corte: il Castrense, Milano 2001;
  • Almalinda Giacummo, Santa Croce in Gerusalemme: un pezzo di Terra Santa nella Città Eterna;
  • Stefania Falasca, Le letterine di „Nennolina”, 1998;
  • Luigi Boriello, Con occhi semplici, Città del Vaticano, 2001;
  • Maria Meo, Ricordi della mamma di Nennolina, Roma 2002;

26 odpowiedzi do artykułu “Legendarne wzgórza Rzymu – Eskwilin cz.2 – W drodze do Jerozolimy

  1. ania

    Łał! Jest Bibiana i świątynia Minerwy! Jesteś wielki!!!! W weekend przeczytam. To już BARDZO MOJE REJONY! Ale się cieszę!!!!! Dzięki!

  2. Ania

    I po spacerze. Buuu… Za szybko. Ale za to super fajnie było. Jeszcze może kiedyś słówko o fragmentach akweduktu Aqua Claudia i fragmencie chyba jakiejś budowli z czasów Nerona na skrzyżowaniu via Santa Croce in Gerusalemme i Via Statilia? Jeszcze raz dziękuje za spacer.

    1. zagubieniwrzymie Autor

      O akweduktach będzie więcej podczas zwiedzania Parco degli Acquedotti w przyszłości. Poza tym było też trochę podczas spaceru po Palatynie:-)
      Reszta też będzie,w końcu przed nami jeszcze jeden spacer po Eskwilinie

  3. Ania

    Podoba mi się bardzo opis kościółka Santa Bibiana. Wydaje się, że jest duży, tyle się w nim dzieje, a przecież to mikroskopijny kościółek i w dodatku wciśnięty między dwie ulice i tory kolejowe. A skoro już jesteśmy przy Berninim, przypomniało mi się, że niektórzy nazywali go „pieskiem papieskim”. Chodzi o papieża Urbana VIII z rodu Barberinich. Podobno krążyła po mieście plotka, że jeżeli Bernini nie podwinie papieżowi kołdry, to papież nie zaśnie. Ich znajomość była bardzo zażyła. Papież, aby uciszyć plotki zmusił nawet Gianlorenzo do małżeństwa. A w tym czasie biedny Borromini żył skromnie, napotykając ciągle trudności. Nie potrafię myśleć o jednym z nich nie myśląc o drugim. Zwłaszcza że przecież czasem pracowali razem, jak choćby przy pałacu Barberinich czy bazylice św. Piotra.

    1. zagubieniwrzymie Autor

      Hahaha powinna Pani zmienić zawód 😛
      Owszem tak mówiono o tej kołdrze ale oczywiście była to tylko metafora tycząca się faktu, że Urban VIII był protektorem Berniniego. Ale aż tak zażyła jak to Pani sugeruje znajomość? Raczej chyba nie 😛
      A do S. Bibiana mało kto trafia, jest to kościółek prawie w ogóle nie znany, ukryty przed wzrokiem turystów i prawie zawsze pusty 🙂

  4. Aga 333

    Witam Dawidzie.
    Dziękuję za kolejny arcyciekawy spacer. Tydzień temu wróciłam z tygodniowego
    pobytu w Rzymie ,było cudownie,, wykorzystałam kilka „Twoich” tras , prawie
    cały dzień( akurat piękny , słoneczny ) spędziłyśmy zwiedzając wg Twojego
    opisu Palatyn i Forum Romanum. Udało nam się „z marszu” bez wcześniejszej
    rezerwacji zwiedzić Galerię Borghese.A koło kościoła Santa Bibiana przechodziłyśmy
    codziennie bo mieszkałyśmy w pobliżu Kościół niepozorny z zewnątrz ,a to taka
    perła. Czując jeszcze Rzym w nogach z ogromną przyjemnością odbywam teraz
    wirtualne spacery .Dziękuję za wszystkie informacje, które umieszczasz
    na bloogu, jesteś nieoceniony! Prawdziwa kopalnia wiedzy OOOgromnej
    wiedzy.A ta trattoria Luzzi obok św. Klemensa to rewelacja i cenowo
    i smakowo, zawsze oblegana przez tłumy wygłodniałych turystów.

    1. Ania

      Cudnie, że się udało z Galeria Borghese. Ja musiałam czekać 5 dni. Ale warto było. Aga, chyba obie jesteśmy fankami Damiana i jego spacerów. Pozdrawiam
      ania

  5. Ania

    Upsss… Przepraszam. Ale to twoja wina, bo w informacji „O mnie” nie ma nawet twojego imienia! Gdzieś w komentarzach przeczytałam, że spacer z Dawidem jest wspaniały. A że przekręcam imię nawet męża lub brata, to niestety moja głowa przekręciła na Damiana. Głupio mi. Ale dopisz proszę swoje imię w zakładce „O mnie”. A jak się spotkamy w Rzymie na spacerze to już na pewno zapamiętam.

  6. Ania

    Mój słynny „przekręt” z imionami to jak Romana przerobiłam na Brajana. Bo że był często Marianem to już nawet Romanowi nie przeszkadzało.

  7. Aga 333

    Tak Aniu ,jestem jestem fanką Dawida( nie Damiana), ale Twoja
    wiedza o Rzymie również mi imponuje i z prawdziwą przyjemnością
    czytam Twoje komentarze. Jesteście z Dawidem świetnymi erudytami.
    Pozdrawiam. I spotykamy się na kolejnym spacerze z Dawidem Aniu,

    1. ania

      🙂
      Tak, Aga, spotkamy się na spacerze-dziele Dawida, a może kiedyś realnie na ulicach Rzymu? Ja planuje wczesną jesień. Ale ciągnie mnie tam jak diabli. Aga, a lubisz czytać o Rzymie? Znasz włoski? Ja niestety czytam głównie po polsku zazdroszcząc Dawidowi włoskiego, ale pracuję nad włoskim i może za jakiś czas…. Dawid, podajesz bogate piśmiennictwo, ale na razie kupiłam z tych list tylko dwie książki. Po polsku 🙁

  8. Ewka

    Bardzo dokładne i ciekawe opisy a do tego pomocne fotografie :). Znalazłam Twojego bloga przed wyjazdem do Rzymu i okazał się bardzo pomocny. Czekam na więcej „spacerów” i chyba zacznę robić listę miejsc, które przeoczyłam a koniecznie muszę zobaczyć. Teraz będę miała pretekst żeby pojechać jeszcze raz 🙂
    Czekam na więcej.

  9. Aga 333

    Aniu bardzo chętnie spotkałabym się z Tobą i Dawidem na ulicach Rzymu,
    ale na ten rok już wyczerpałam limit wyjazdów do Włoch ( tydzień w Rzymie,
    tydzień we Florencji ),…chyba że znajdę jakiś super tani lot tanimi liniami to
    kto wie?Czytam o Rzymie ,ale tylko w j. polskim bo mój włoski jest jeszcze
    zbyt ubogi. Dawid opiera się na bardz bogatej literaturze Pisząc o rzymskich
    kościołach sięga do C. Rendina Le chiese di Roma.Ja znam i myślę Aniu,
    że Ty też książkę Józefa Dużyka pt. „W świątyniach Rzymu ” na pewno też
    znasz Bożeny Fabiani pozycję pt.”Muszę i Rzym zobaczyć” ,Jeżeli nie to
    polecam, ostatnio posługuję się znakomitym przewodnikiem po Rzymie
    Wojciecha Ponikiewskiego ‚Spacerownik historyczny Rzym i jego czarna
    arystokracja”. Ale gdzie mi tam do was tzn. do Dawida i do Ciebie….. Daaaleko.

  10. ania

    Dawid, w ramach przeprosin zapraszamy Cię z mężem kolację jak przyjedziemy do Rzymu. Za tego mojego nieszczęsnego Damiana. Prawdopodobnie jesienią. Zapraszamy do naszej ulubionej knajpki u Mario na Lateranie, oczywiście.
    Aga, ja mam setki książek o Rzymie. Większość wydobyłam z antykwariatu. W minioną sobotę zdobyłam perełkę: Plutarcha (Cyceron, Lizander, Demostenes i Sulla). Polowałam kiedyś z rok na Witruwiusza i udało się! Ale polecam Ci „Książęta Kościoła, artyści i kurtyzany”. W księgarniach nie ma, ale w antykwariatach się trafia. To jest po prostu pozycja z pierwszej piątki w polskim języku. A „W świątyniach Rzymu” nie znam!!! Jak to się stało? Dlatego cenię sobie tak bardzo znajomości z fanami Rzymu. I to ciągłe odkrywanie. Aga, czy lubisz po prostu współczesny Rzym czy jakiś konkretny okres? Bo ja Rzym plus szczególnie starożytność. Dlatego mimo że nieźle gotuję, przypaliłam dziecku obiad jak przeglądałam Piranesiego po kupieniu jego grafik w Rzymie. Nagle świat przestał istnieć a przypomniał mi o nim swąd jedzenia. Fabiani książki znam wszystkie, bo oprócz Rzymu uwielbiam malarstwo. Ale jak ją znasz to nic dziwnego, że pojechałaś do Florencji. Pewnie wiesz o czym mówię.
    Pozdrawiam wszystkich rzymofanów.

    1. zagubieniwrzymie Autor

      Hahaha, spokojnie, aż tak bardzo się nie obraziłem, żeby trzeba mnie było kolacją udobruchać 😀 Nie przejmuj się, wciąż będę pisał o Rzymie….i nawet Ci dostępu nie zablokuje…..znaj moje dobre serce 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *